Jak networking może wspomóc proces asymilacji – Agnieszka Skwirut

Kiedy przyjechałem do UK nie znałem tu nikogo prócz kilku osób z rodziny żony. Początki były trudne. Rodzina w Polsce, ja sam większość czasu spędzałem w polskiej knajpie pracując za barem lub robiąc “prebsy” w kuchni.

Gdyby nie networking, który odkryłem dzięki znajomemu z polonijnego radia internetowego na pewno bym tak szybko nie rozwinął skrzydeł. Dobrodziejstwa networkingu doświadczyłem na własnej skórze. Podobnie jak mój dzisiejszy gość z Niemiec – Agnieszka Skwirut.

Wyjechała do Niemiec z miłości i razem z mężęm rozwijali biznes handlu antykami. Dzisiaj prowadzi spotkania networkingowe dla polskich biznesów w swojej okolicym bierze udział w licznych spotkaniach szkoleniowych oraz jednoczy polonię w imię wspólnych idei.

Zapraszam do wysłuchania podkastu Agnieszką Skwirut – fanką networkingu, która mówi o sobie, że jest żoną i matką z powołania.

Posłuchajcie także rozmowy z Katarzyną Paszek o “depresji akulturacyjnej” link tutaj

To jest dziewiąty odcinek, który nagrywamy po wakacjach. Było trochę poślizgu. Głównie związanego z obowiązkami zawodowymi, którym musiałem podołać. Chociaż też z podróżami, które gdzieś tam się nam w te wakacje przytrafiły. Cieszę się, że ten harmonogram jest już teraz bardziej poukładany i będę mógł znowu wrócić do nagrywania podcastów.

Jakiś czas temu mówiłem o materiale video z Windsoru. Gościłem w nim Katarzynę Paszek, psychologa z Londynu. Mówiliśmy o tym, że emigranci w różny sposób przechodzą proces aklimatyzacji w obcym kraju. Niektórym przychodzi to łatwiej, niektórym trudniej. Zależy to w dużej mierze od tego, jakie kto ma predyspozycje osobiste np. do odnajdywania się w nowym otoczeniu. Jednak też od zdolności językowych, poznawczych i od tego, jak bardzo jesteście otwarci na innych ludzi. Czasami to również zależy od wykształcenia, czy też od wcześniejszych doświadczeń. Będąc na emigracji, przetestowałem taki mechanizm, który bardzo mi się przydał w mojej asymilacji.

Jest to networking. Bardzo popularny na zachodzie, który w Polsce kojarzył mi się wyłącznie z celami biznesowymi. Po wyjeździe do Anglii networking wykorzystałem do tego, żeby szybciej nasiąknąć tym lokalnym klimatem. Aby szybciej poznać kulturę, ludzi i wykorzystać ich kontakty oraz możliwości. A także, zwyczajnie, żeby nie być samemu, i by brać udział w życiu publicznym. 

O networkingu sobie dzisiaj porozmawiam z moim dzisiejszym gościem, Agnieszką Skwirut. Będziemy rozmawiać o tym, jak sobie tę aklimatyzację można ułatwić, korzystając z jego dobrodziejstw. Agnieszka jest olbrzymią fanką networkingu. Postaram się ją dzisiaj podpytać o jej networking. O to, w jaki sposób go wykorzystuje i jak zaczynała. Teraz już przywitam naszego gościa. 

Kordian: Cześć Agnieszko!


Agnieszka: Cześć! Witam!

Kordian: Agnieszko, my znamy się tak dosyć pobieżnie. Głównie z tego, że ja ciebie obserwuję na twoich live’ach. Gratuluję odwagi! Chciałbym, żebyś się przedstawiła naszym słuchaczom i w kilku zdaniach powiedziała, skąd jesteś i czym się zajmujesz.

Agnieszka: Autoprezentacja nie jest moją mocną stroną, ale się postaram. Przede wszystkim, dziękuję ci za zaproszenie. Bardzo mi się podoba to, co robisz, więc na początku komplement dla Ciebie. Podcasty, pewnie wiesz, że to jest przyszłość. Słyszałam, że kiedyś radio zaniknie i będą  tylko podcasty.

Kordian: Wiele rozgłośni radiowych już korzysta z podcastu, jako tzw. rozszerzonej audycji. Oni mogą powiedzieć w podcaście znacznie więcej niż w czasie antenowym.

Agnieszka: Fajny projekt. Bardzo mi się podoba. Wierzę, że będziesz to fajnie rozwijał. Masz do tego talent, super głos. Jeszcze raz dziękuję.

Kordian: Słodzimy sobie nawzajem. Wróćmy do Ciebie.

Agnieszka: Trochę laurek na początku nie zaszkodzi. Tak w skrócie powiem. Urodziłam się w Polsce, na Śląsku, w mieście Racibórz. W latach 80. kobiety niechętnie mówią, ile mają lat. Ja się tego nie wstydzę. Nie mam z tym problemu.

Kordian: Nie mam kalkulatora, więc nie będę liczył w tym momencie. 

Agnieszka: Mówię, w przyszłym roku będzie 40. To jest taki wiek “już nie młoda, ale jeszcze nie stara”. Urodziłam się w Polsce, w dosyć skromnych warunkach. Mam czworo rodzeństwa, czyli trzech braci i siostrę.

Kordian: To powód do dumy. Rodzina wielodzietna. 

Agnieszka: Mam świetne relacje z moim rodzeństwem. Przepraszam, ja muszę też powiedzieć, że czasami brakuje mi polskich słówek. Gdy się zatnę, możesz mi szybko dopowiedzieć, jak będziesz wiedział, jakiego słowa mi brakuje.

Kordian: Skorzystam z okazji i zapytam, jak długo jesteś na emigracji?

Agnieszka:  19 lat. Za chwilę do tego dojdę. Tak bardzo w skrócie chciałabym powiedzieć, jak moje dzieciństwo wyglądało. Kim jestem? Skąd jestem? Urodziłam się w latach 80. Moja mama była panią domu, czyli zajmowała się naszym wychowaniem, gotowaniem. Świetnie sobie z tym radziła, jestem za to bardzo wdzięczna. Tata górnik, teraz już emerytowany, zasłużony. À propos networkingu, jak już mówię o tacie. Mój tata był górnikiem całe życie. Jednak zawsze mówił: “Pamiętajcie, plecy (czyli znajomości), to jest najważniejsze, co trzeba mieć.”. Wtedy jeszcze nic nie wiedziałam o networkingu.

Ten networking, to od niedawna, parę lat temu zaczęłam rozumieć, jakie to jest ważne. Skończyłam szkołę zawodową, bo wiedziałam, że chcę założyć rodzinę.  Byłam wtedy młodą dziewczyną, nastolatką. Czułam powołanie do małżeństwa, do rodziny. Byłam pewna, że założę rodzinę. To było takie moje marzenie i powołanie. W tamtym czasie nie miałam w głowie przedsiębiorczości, robienia kariery. Dlatego skończyłam szkołę zawodową i byłam szczęśliwa, żeby tę szkołę jak najszybciej skończyć i założyć rodzinę. Tak rzeczywiście wszystko się potoczyło. Poznałam bardzo szybko mojego męża, on mieszkał właśnie tutaj w Niemczech, ja byłam młodziutka. On mnie tutaj zaprosił. Pamiętam, jak wyjeżdżałam, mama mówiła: “Ty już nie wrócisz.”. Tak było. Zostałam.

Jesteśmy tutaj już 19 lat. Mamy dwoje dorastających dzieci, 17 i 13 lat. Pierwsze parę lat byłam zajęta praktycznie tylko wychowywaniem dzieci. Poświęciłam swój cały czas na to. Kiedy one już nie potrzebowały mnie 24 godziny na dobę. Wtedy powróciły wszystkie inne marzenia. Te jeszcze z dzieciństwa. A także pragnienie spełniania się. Zaczęłam po kolei jakieś swoje pasje, spełniać swoje marzenia. Tam było jeszcze dużo rzeczy po drodze.

Kordian: Jak przebiegała twoja aklimatyzacja po wyjeździe z Polski? To dawne czasy, prawie 20 lat temu.

Agnieszka: Tak. Nie było jeszcze Internetu przede wszystkim. 

Kordian: Nie było Internetu, więc pewnie kontakt z rodziną był trudniejszy?

Agnieszka: Tak. Był bardzo ciężki. Nie wspominam tego jakoś strasznie, ale tęskniłam. Byłam bardzo młodą dziewczyną i byłam bardzo związana z rodzicami i rodzeństwem.
To było dla mnie straszne. A także to, że ja tutaj oprócz mojego męża, praktycznie nie miałam przyjaciół. On był tą osobą, która całą siłę mi dawała. Musieliśmy sobie z mężem swoich przyjaciół, te relacje, zbudować. Dzisiaj mam masę znajomych.
Też mam przyjaciół, których od początku tutaj na migracji poznałam. Oni są do dzisiaj
ze mną. To jest chyba najbardziej wartościowe, co mam. Rodzina i przyjaciele.

Kordian: Co byś uznała za największy atut emigracji? Co mogłoby sprawić albo zachęcić ludzi do wyjazdu?

Agnieszka:  Od tamtego czasu, kiedy ja wyjeżdżałam, to były jeszcze wtedy takie duże różnice. Wydaje mi się, że teraz już nie ma takich dużych różnic. Nie jestem w Polsce, ale obserwuję z telewizji. Chociaż nie oglądam dużo telewizji, wydaje mi się, że jest chyba coraz lepiej. Nie wiem, co Ty na to powiesz? Też nie mieszkasz w Polsce aktualnie?

Kordian: Słyszałem, że jest to rynek pracownika w tej chwili w Polsce. Pracownikom jest zapewne lepiej. Jednak wiesz, raz lepiej, raz gorzej. Wydaje mi się, że zależy, na jaki aspekt życia w Polsce się spojrzy. Temat na kompletnie inną audycję. Co sprawiło, że zechciałaś wyjechać?

Agnieszka: Miłość oczywiście. To nie było planowane. Było strasznie spontaniczne jak wszystko w moim życiu. Raczej taka jestem dosyć spontaniczna.

Kordian: Jak odkryłaś networking?

Agnieszka: Wszystko zaczęło się właśnie od tego, że sama zaczęłam się interesować przedsiębiorczością. Miałam swoją przedsiębiorczość jedną, drugą i stwierdziłam, że brakuje mi czegoś. Brakowało mi właśnie kontaktu z ludźmi, którzy mają te same zainteresowania, co ja. Dużo ludzi nie rozumiało, że robię to, czy tamto, że robię troszkę więcej, poza pracą. “Po co tracisz czas?”. Czułam się czasami niezrozumiana przez ludzi. Oni widzieli to, jako problem, a dla mnie to była fascynująca droga, ta przedsiębiorczość. Można spełniać swoje pragnienia i niekoniecznie koncentrując się na materialnych rzeczach.

To w ogóle nie o to chodziło. Brakowało mi tego. Szukałam tutaj takich rzeczy. Spotkań takich jak w Polsce. Ponieważ w Polsce jest mnóstwo takich spotkań networkingowych i tutaj okazało się, że nic nie ma. Stwierdziłam, że albo ja źle szukam, albo tutaj naprawdę nie ma. Po prostu stwierdziłam, że zrobię to sama. 

Kordian: Mi się wydawało, że networking na zachodzie jest bardziej popularny, niż w Polsce.

Agnieszka: Nie. Tutaj właśnie brakuje tego. 

Kordian: Chyba że szukasz polskojęzycznego networkingu? Ja korzystałem
np. z anglojęzycznego. Spotykałem się w takich nieformalnych grupach. To nie były grupy biznesowe. Głównie takie około hobbystyczne. Czyli np. moją pasją była fotografia, więc szukałem spotkań, gdzie cechą wspólną była właśnie fotografia. Mogliśmy sobie poruszać te same tematy. Należeliśmy do Kościoła Angielskiego, który bardzo dużo nam pomógł. Wspierał nas, by w szybkim czasie opanować język angielski komunikatywny.

Dla mnie to było takie szukanie okazji do samorozwoju. Mniej biznesowe tematy.
Ten biznes się pojawił i on jest związany głównie z moją pracą zawodową.
Jednak rzeczywiście ten networking dawał mi powody, żeby pójść i spotkać się z tymi ludźmi. Jakiego networkingu ty szukasz albo jakiego szukałaś na początku? 

Agnieszka: Ja szukałam, nie wiem dlaczego, poczułam w środku, że chciałabym z polakami się spotykać. Są niemieckie networkingowe spotkania. Masz rację, tego też jest tu dużo. Jednak chciałam spotkać się z polakami. Miałam jakąś taką potrzebę.

Tego właśnie nie znalazłam. Chodziło mi głównie o rozwój i biznes, żeby to jakoś połączyć. Uważam, że jedno z drugim się łączy. Nawet na spotkania przychodzą osoby, które nie mają biznesu, ale wyciągają z tego wartość. Poznają pozytywnych ludzi, ambitnych i nawiązują fajne kontakty. Mamy też prelegentów, np. powiedzmy, że dwóch jest w dziedzinie biznesowej, a jeden jest taki, żeby zainspirować.

Kordian:  Czy ten networking dotyczy różnych biznesów? Czy to jest związane z jakimś jednym konkretnym brandem, branżą?

Agnieszka: Nie. Właśnie nie. Bardzo mi zależy, żeby to wytłumaczyć. Niektórzy myśleli, że to są spotkania marketingu sieciowego. Dostałam pytania: “A czy tam jest jakaś ukryta firma?”. Mówię nie, to są całkowicie niezależne spotkania i są przeróżne branże: budowlane, beauty. Jest cała gama.

Mam nadzieję, że to się będzie rozwijało, że będziemy mogli się wspierać nawzajem. Już się wspieramy. Widzę bardzo duże owoce tych spotkań. Jak osoby, które na tych spotkaniach się poznały. Jak już ze sobą współpracują.
Bardzo mnie to cieszy.

Kordian: Jakie są największe zalety networkingu? Jakbyś miała wypunktować?

Agnieszka: Dla mnie osobiście nowe kontakty, nie tylko biznesowe, ale kiedy potrzebujesz coś załatwić. To jest bardzo fajne. Dobre relacje z ludźmi. Kocham być z ludźmi. Muszę mieć ludzi koło siebie. To mi daje taki największy fan w tym wszystkim. To, że mogę łączyć też innych ludzi i oni nawiązują ze sobą relacje. Mają kontakt albo jakieś nowe projekty robią.

Kordian: Gdybyś miała możliwość korzystania z tego, co dzisiaj wiesz, o tym networkingu dużo wcześniej, to byś zdecydowała od razu?

Agnieszka: Też już się nad tym zastanawiałam. Czasem sobie myślę, dlaczego tak późno zaczęłam się przedsiębiorczością i biznesem interesować. Wydaje mi się, że tak właśnie miało być. Tak naprawdę, w późnym dzieciństwie, ja już marzyłam, że jestem bizneswoman. Chociaż później to było dla mnie takie zakryte, bo chciałam mieć tę rodzinę. Gdybym szybciej zaczęła się tym biznesem interesować, to pewnie zaniedbałabym może bardziej dzieci. Tak myślę. Nie byłabym tak tylko dla nich i dla męża.

Nie mogłabym się tak spełnić całkowicie jako mama. Chociaż to też może być niesprawiedliwe albo ktoś to może źle odebrać. Kobiety, które mają dzieci i od razu karierę jakąś zaczynają, mogą to źle odebrać. Cieszę się, że tak było. Dla mnie osobiście to było właśnie dobre.

Kordian: Zadałem ci to pytanie, z jednego względu. Chciałem dzisiaj, szczególnie
w tym odcinku podcastu, zaznaczyć, że ten networking wykorzystany niekoniecznie w celach biznesowych, ale w celach takich aklimatyzacyjnych, może wam po prostu się przysłużyć. Osobiście zacząłem wcześnie, może też dlatego, że mam do tego predyspozycje i lubię po prostu ludzi. Ja byłem tutaj dwa lata samemu. To pozwalało mi w tym momencie nie myśleć, nie skupiać się wyłącznie na tęsknocie za rodziną i dziećmi. Pozwalało mi się oderwać i skupić się na jakimś konkretnym działaniu. Przyłączyłem się do grupy ludzi, którzy tworzyli radio. Były też grupy biznesowe związane z Polonią, ale ja również brałem udział w dwóch meet up’ach londyńskich.

Jeden to był meet up, który nazywał się Toastmasters i on pozwalał rozwijać język angielski. Nie brałem wówczas czynnego udziału, ponieważ moja znajomość języka angielskiego była słaba. Nie brałem udziału w przemówieniach. Jednak to, co się odbywało po tych spotkaniach oficjalnych, to była ta wisienka na torcie. Ten moment, dla którego warto było tam pojechać. Człowiek spotykał się z ludźmi, rozmawiał. Było tam sporo anglików. Okazja, żeby sobie po prostu powymieniać kontakty.

To są takie momenty, które rzeczywiście pozwalają na to, żeby się rozwinąć osobiście. Jednak też, żeby dać innym znać, że jesteś wartościowym człowiekiem, że jesteś tutaj. Kiedyś usłyszałem takie mądre powiedzenie: “Nie ważne, kogo ty znasz. Ważne kto ciebie zna.”. Ty znasz masę ludzi, tylko czy oni wiedzą, co ty robisz? Czy wiedzą kim jesteś?
Czym się zajmowałeś w przeszłości? Czy dałeś im okazję poznać się z tej dobrej strony? A networking właśnie wydaje mi się, że taką okazją jest.

Agnieszka: To fakt. W sumie nie słyszałam tego nigdy. Jednak coś w tym rzeczywiście jest. Nawet takie pokazywanie siebie. Ja robię też live’y i od chyba dwóch lat, dopiero wyszłam do ludzi w social media. Coś tam pokazuję, działam. Od tego czasu rzeczywiście ludzie piszą. Jestem troszkę widoczna. Jak człowiek nie wyjdzie do tych ludzi, nie pokaże się, to rzeczywiście, nikt cię nie zauważy. Jeżeli chcesz coś fajnego zrobić, fajny projekt, to trzeba być otwartym. Musisz do tych ludzi wyjść. Musisz pokazać. Tak, jak robisz teraz podcasty, to masz okazję, że ktoś cię zobaczy, usłyszy, dostrzeże.

Kordian: A co byś poradziła tym, którzy np. nie mają odwagi, żeby się przełączyć do takich grup? Też miałem takie wahania. Zastanawiałem się, czy z moim językiem angielskim jest wszystko na tyle ok, żeby w ogóle wyjść do ludzi. U ciebie jest jeszcze możliwość, żeby spotkać się właśnie w grupie polaków. To jest właśnie to, od czego bym poradził ludziom zacząć. Szukać ludzi w swoim języku. Jednak ja miałem taką cechę charakteru, może to nie jest powód do dumy, ale brak poczucia wstydu. Takiego zażenowania, że mówię coś śmiesznie.

Wykorzystywałem to, że się nie wstydzę mówić, pomimo że mój język angielski kaleczyłem. Zresztą pewnie do dzisiaj kaleczę. Nie raz się ze mnie moi znajomi w duchu podśmiewają, ale nie biorę tego do siebie. Mówiłem.
Korzystałem z każdej okazji, żeby się spotkać. Pozwalałem moim rozmówcom czasami kończyć myśli, które zaczynałem. Mówiłem też na okrętkę, żeby ktoś zrozumiał sens mojej wypowiedzi, ale mówiłem. Dzięki temu uważam, że rozwinąłem swoje umiejętności językowe.

Agnieszka: To, co teraz powiedziałeś, to jest mega ważne. Bać, każdy się boi. Jeden tego, drugi tamtego. Jeden jest bardziej nieśmiały, drugi człowiek jest bardziej odważny. Ja nie mam już 20 lat, więc też mogę coś na ten temat powiedzieć z własnego doświadczenia. Dziecko, jak ma jakiś impuls np. na placu zabaw, coś mu się spodobało, leci i robi. Ja też czasami tak działam. 

Kordian: Nie analizuje ryzyk, tych wszystkich niebezpieczeństw.

Agnieszka: To jest bardzo ważne. Jak chcesz coś osiągnąć, coś zrobić, to nie analizuj za dużo. Jak zacznie myśleć i się zastanawiać, to po prostu stwierdzi, że jednak nie. Ja często działam właśnie z tym moim spontanem, takim nieprzemyślanym. Wiem, że z jednej strony, to może nie ma czym się chwalić. Jednak z drugiej strony, to mi bardzo dużo drzwi otworzyło.

Sprawiło, że ja bardzo dużo rzeczy naprawdę zrobiłam. Później zaczęłam sobie to wszystko analizować. Nawet, jak robiłam to pierwsze duże spotkanie. Zorientowałam się dopiero dzień wcześniej, że ja będę musiała stanąć przed tą 100 ludzi i do mikrofonu mówić. Jednak musiałam to zrobić. To jest właśnie nie analizować zbyt dużo. Wiem, że tutaj dużo ludzi pomyśli cel, plan. Ja wiem, że to jest ważne, ale czasami trzeba mieć właśnie to od małego dziecka.

Nawet moja działalność z antykami, my też kupujemy i sprzedajemy antyki, to też był taki impuls. Poszłam za głosem serca. Za tym, co jest moją pasją. Nie zastanawiałam się zbyt dużo. Po prostu to zrobiłam. Czasem naprawdę jest warto. Oczywiście można czasem upaść na nos, ale to też należy do życia i to są nowe doświadczenia. Tak jak ty mówisz, że ty nie czułeś wstydu.

Kordian: Oczywiście, nie raz się ośmieszyłem, mówiąc coś.

Agnieszka: Ja też.

Kordian: Właśnie o to chodzi. To nawet nie chodzi o wiedzę, tylko o brak perfekcyjnego wyrażania myśli. To mnie nie powstrzymywało.

Agnieszka: Pamiętam, jak ja na początku nauczyłam się pierwszego zdania. To do dzisiaj pamiętam: “Ich ferstein keine deutsch.”, czyli “Nie rozumiem po niemiecku.”. Gdziekolwiek nie szłam, jak każdy zagadywał: “Czy mogę pomóc?”. Ja tylko to jedno zdanie mówiłam przez pierwsze pół roku. Chociaż już umiałam jakieś inne, to ciągle się bałam.

Potem stwierdziłam, że tak nie mogę. Muszę po prostu się odważyć i mówić rękami, nogami. Przecież oni wszyscy widzą, że się dopiero uczę. To poszło.

Kordian: Jak Niemcy podchodzą do nowych emigrantów? Takich, którzy nie mówią perfekcyjnie po niemiecku, starają się? Czy jest jeszcze dla nich miejsce w Niemczech?

Agnieszka: Niemcy są bardzo tolerancyjni pod tym względem. Oni tutaj już od lat mają “multi kulti” i są do tego przyzwyczajeni. Dla nich to jest bardzo naturalne, że są ludzie, którzy nie potrafią się dogadać na migi i są naprawdę bardzo tolerancyjni. Pamiętam swoje początki. To jeszcze było, za nim dzieci były. Nie mogłam wysiedzieć w domu.

Strasznie mi się nudziło. Mój mąż był w pracy. Powiedziałam: “Muszę coś robić, bo zwariuję.”. Znalazłam sobie wtedy sprzątanie w prywatnym domu u ludzi. Miałam trzy takie domy. Trafiłam na takich wspaniałych ludzi. Oni mi tak pomagali. Oni zawsze: “Chodź, napijemy się kawy”. Starali się pokazywać, jak się mówi miotła itd. To było fantastyczne. Oni całym sercem chcieli mi pomóc. To było naprawdę szczere. Zresztą do dzisiaj mam z niektórymi z tych ludzi kontakt. Te relacje dla mnie zawsze były ważne. Pod tym względem zrobiłam tylko pozytywne doświadczenie. Oczywiście są wyjątki. Spotkałam się z takim negatywnym podejściem do obcokrajowców, ale to nie zdarza się często. Oni są bardzo pomocni. 

Kordian: Chciałbym, żebyś jeszcze opowiedziała naszym słuchaczom konkretnie, z jakich networków w tej chwili korzystasz? 

Agnieszka: Oczywiście korzystam ze spotkań, które ja organizuję. Jestem i pomysłodawczynią i organizatorką. Także na razie robię to jeszcze “sama” wszystko. 

Kordian: Chciałbym, żebyś jeszcze opowiedziała naszym słuchaczom konkretnie, z jakich networków w tej chwili korzystasz? 

Agnieszka: Oczywiście korzystam ze spotkań, które ja organizuję. Jestem i pomysłodawczynią i organizatorką. Także na razie robię to jeszcze “sama” wszystko. 

Kordian: Czy to się odbywa pod jakimś konkretnym tytułem?

Agnieszka: Tak. Jest nawet strona newway-event.de. Tam można sobie więcej informacji na ten temat poczytać, są zdjęcia, galeria itd. Ogólnie nazywamy te spotkania Polskie Spotkanie Rozwojowo-Biznesowe. Mam osoby, które są od samego początku ze mną.

Od samego pierwszego spotkania. One są mega zaangażowane. Bardzo dużo ludzi przychodzi i mówią do mnie: “Słuchaj Aga, jak coś będzie trzeba pomóc, daj znać.”. Także mam już wokół siebie ludzi, którzy też z tym projektem wzrastają razem ze mną. To jest naprawdę niesamowite. Sama w sobie bym nic nie zrobiła. To jest właśnie siła tej grupy, ludzi, którzy czują tę samą ideę. Korzystam z tych moich spotkań, które organizuję, bo obecnie mi to po prostu wystarcza. 

Kordian: Ale widziałem też, korzystasz ze spotkań organizowanych przez innych. Jeździsz Holandia, Polska. Widziałem cię na takich spotkaniach.

Agnieszka: Tak, to było szkolenie w Polsce. Szkolenie WOW 3-dniowe. To było też świetne doświadczenie. Masę ludzi poznałam. Naprawdę warto jeździć. Nawet na szkolenia ze względu tylko na ten networking, by ludzi poznać.

A w Holandii byłam na Kamili Rowińskiej. Też świetne doświadczenie. Zawsze jest to coś, że poznasz nawet jedną osobę, ale taką, że czujesz tę chemię.

Kordian: Później te relacje, nawet odległe, przenosi się na ten poziom wirtualny,
np. Facebook. Widuję cię bardzo często na Facebook’u.

Agnieszka: Tak. To na pewno. Poszerzając kręgi tych znajomych, wiadomo, że nie masz dla nich czasu. Nie będziesz z nikim z osobna telefonował albo się spotykał. Po prostu brakuje ci czasu, jak masz 200, 300 czy 400 takich ludzi. Już nie mówię o wszystkich znajomych, których na Facebooku się ma. To człowiek nie jest w stanie. Te social media dają nam fajną możliwość do tego. Ktoś wrzuci jakiegoś posta i skomentujesz. To już widać, że takie osoby są przy nas.

Kordian: Chciałem jeszcze w tym momencie nadmienić. Korzystając z już organizowanych spotkań czy networków, to nie musicie brać na swoje barki konieczności aranżowania takich rzeczy. Jednak jeżeli nie wiedzielibyście np. z jakiego networkingu chcecie skorzystać, to tak jak na początku powiedziałem, ja korzystałem z takich networków związanych z moją pasją. Gdzie ich szukać? Nie wiem, czy Agnieszko słyszałaś o aplikacji, która nazywa się Meet Up? Strona Internetowa będzie w linkach do podcastu.

Tam jest cała masa spotkań aranżowanych. Można sobie wybrać obszar, na jakim chce się poszukać. Czy to będzie Londyn, Berlin, czy nasza najbliższa okolica. Można poszukać sobie meet up’ów w swojej okolicy, niekoniecznie odległych. Można sobie zaznaczyć, że szuka się tylko bezpłatnych meet up’ów i skorzystać właśnie z networkingu z twojej okolicy. Takiego dopasowanego do twoich preferencji, zainteresowań. Nie zawsze to będą udana spotkania, ale myślę, że warto zaryzykować. 

Agnieszka: Też tak uważam, że zawsze można spróbować. Nie stracisz, a możesz zyskać. Zawsze warto jest, być otwartym na innych ludzi. Jeżeli pójdziesz na jakieś spotkanie i stwierdzisz, że to nie jest dla ciebie, to nie musisz już przecież chodzić regularnie. Ja np. moje spotkanie organizuję co 3-4 miesiące, tak mniej więcej. Powiedzmy, że połowa ludzi przychodzi zawsze ta sama. Widzą w tym wartość, podoba im się, są zadowoleni. 

Kordian: To jest też taka okazja, że co 3 miesiące czy 4 miesiące, jest ten cykliczny moment, kiedy można się spotkać ze znajomymi, podsumować te 3 miesiące, porozmawiać o tym, co się wydarzyło, o swoich planach na przyszłość.

Agnieszka: Chociaż one nie są tak regularnie, że nie ma tych terminów rozłożonych na cały rok. Jednak tak mniej więcej zawsze co 3-4 miesiące. One są takie bardzo luźne, bo niektórzy wyobrażają sobie, że to jest biznesowe, to sztywno. Tymczasem to kompletnie coś innego.

Jest bardzo luźna atmosfera. Na koniec jest zawsze impreza z DJ’em. Fajna, taka polska luźna atmosfera. Nie jest takie spięcie, że to biznes, to wszyscy zapięci pod krawat. Nie jest tak. Niektórzy sobie to źle wyobrażają, dopóki nie przyjdą. Mam nadzieję, że to się rozwinie, że będą widzieli w tym wartość.

Kordian: Wczoraj miałem okazję spotkać się w takim nietypowym networku The Furniture Makers  Company. To jest organizacja z Londynu, która jednoczy ludzi, którzy wspólnie w całej Wielkiej Brytanii produkują meble. Jeśli takiej organizacji przyświeca jakiś wspólny cel i ważna jest dla nich jakość oraz poziom dyskusji, to prędzej czy później, taki networking, będzie też dbał, aby poziom dyskusji był właściwy. A także,  aby ludzie, którzy tam przychodzą, nie byli dla siebie wrogo nastawieni. Tylko żeby darzyli się sympatią i chcieli nawzajem sobie pomagać.

Dzięki temu, jeżeli ja patrzę na taką grupę polaków i ktoś mi powie, że on należy
do Polish Professionals London, to dla mnie jest to jakiś dodatkowy wyróżnik.
Może być powodem tego, że ja mu zaufam. Jeżeli oni go zweryfikowali, ten człowiek jest tam przez ileś lat i ci ludzie dalej chcą się z nim spotykać, to znaczy, że ja też mogę zaryzykować. Myślę, że to jest taki dodatkowy atut. Nawet jeżeli się spostrzega tych ludzi z różnych grup takich bardziej sformalizowanych, jak np. wasza, to jest po prostu taki argument za tym, żeby temu komuś zaufać, żeby mu powierzyć swoje pieniądze, zlecając mu jakieś do wykonania zadanie.

Agnieszka: Tak. Jest naprawdę dużo plusów. Dla mnie są najważniejsze jednak z tego wszystkiego te relacje z tymi ludźmi.

Kordian: Moi drodzy, dzisiaj trochę nietypowo ten odcinek podcastu wygląda, ponieważ jest lekkie zamieszanie. Przygotowaliśmy do niego razem z moją rozmówczynią, tylko tak naprawdę jest lekki chaos, za który was przepraszam. Mianowicie, teraz z Agnieszką będziemy przeprowadzać losowanie nagród, o których to pisałem wcześniej na grupie na Facebooku. Do tej grupy można się dodawać. Tym razem będzie losowanie książek, które ofiarowała nam Ewa Liwczyński. Ewa ofiarowała dwie książki.

Także Agnieszka wylosuje za chwilę dwa numery spośród wszystkich uczestników na naszej grupie Facebook’owej. Jest to grupa zamknięta, do której proponuję się dodawać, jeżeli chcecie być na bieżąco. Troszeczkę nawet wyprzedzając te osoby, które tylko śledzą naszą stronę Facebook’ową. Przy okazji będą konkursy, prezenty od gości. Nie mówię, że regularnie, ale od czasu do czasu. W miarę możliwości ktoś z naszych gości ofiaruje wam jakiś fajny prezent.

Tym razem jest to książka Taraplessa “Pomiędzy”. O książce pisaliśmy na naszej stronie Internetowej, był też podcast z udziałem jej autorki. Odsyłam was do odsłuchania tego podcastu. Warto. A teraz oddaję głos Agnieszce. Agnieszko, wylosuj dwa numery spośród numerów wszystkich uczestników grupy Facebook’owej. Robimy tak, że podasz mi numer od 0 do 94 i to będą dwa numery. Możesz mi podać od razu.

Agnieszka: 13.

Kordian: Ok i gdzieś tam z drugiej strony. 

Agnieszka: 74. 

Kordian: 13, 74. Dobrze. Teraz liczę. Trzynasty numer, trzynasta osoba, która dołączyła według daty dołączenia, to jest Aneta (…) i siedemdziesiąty czwarty numer, to Agnieszka (…), więc druga książka wędruje do Agnieszki. Bardzo się cieszę, że dołaczyłyście do grupy.
Takich konkursów powinno się pojawiać więcej. Ponieważ ja też planuję zapraszać autorów książek, którzy piszą i wydają książki na emigracji, więc pewnie jeszcze niejedna okazja się przytrafi. Teraz wylosowaliśmy dwie książki, one powędrują bezpośrednio do was. Będę tylko potrzebował się z wami skontaktować i poproszę was o adresy, na które ta książka powinna zostać wysłana.

Mam nadzieję, że zachęciliśmy was moi drodzy do skorzystania z networkingu, do wyjścia z domu, do spotkania się z ludźmi o wspólnych pasjach, o wspólnych celach. Dziękuję ci Agnieszko za twoją obecność dzisiaj.

Agnieszko: Ja bardzo dziękuję. Szczególnie jeżeli mogę coś jeszcze dodać, bo akurat przyszło mi to do głowy i jest też takie ważne. Polacy sami o sobie tutaj na emigracji, czasami źle mówią: “Polak polakowi nie pomoże.”. To też był z mojej strony taki sprzeciw. Udowodnię wam, że tak nie jest. Oczywiście, że są tacy ludzie.

Wszędzie. To też nie można generalizować, powiedzieć, że Polacy czy Niemcy, czy jakaś inna narodowość, są tacy i tacy. Nie można nigdy wszystkich do jednego wora wsadzić. Cały czas wierzyłam i wierzę w to, że Polacy są, tak samo, jak w każdej innej narodowości, życzliwi dla siebie i tacy, że mogą się wspierać. Nie musi być tak, że jest jakaś zawiść, zazdrość.

Pomyślałam sobie, że jeżeli ja taka jestem, to na pewno jest masa innych ludzi i ja ich znajdę. To jest taka idea udowodnienia, że są ludzie, którzy chcą się wspierać i sobie pomagać, a nie sobie, tak mówiąc po polsku, oczy wydrapywać z zazdrości. To jest takie bardzo ważne dla mnie, żeby pokazać też Niemcom, że jesteśmy niesamowicie przedsiębiorczy.

Kordian: Jeszcze raz ci dziękuję za to, że byłaś. Do usłyszenia. Mam nadzieję,
że będziesz słuchała też innych naszych podcastów. A ja dalej będę cię śledził.

Agnieszka: Oczywiście, słucham i jeszcze raz pogratuluję ci tego, co robisz. Bardzo mi się podoba i wierzę również, że to się będzie rozwijało. Dziękuję.

Kordian: Moi drodzy, to była Agnieszka z Niemiec, która udziela się biznesowo w lokalnej społeczności. Jak również bierze udział w różnych licznych szkoleniach. Wszystkie nazwy i też kontakty, z których możecie skorzystać, zamieszczam w linkach do tego podcastu. Chciałbym, żebyście docenili dobrodziejstwo networkingu. Tymczasem żegnam się. Dziękuję za to, że dobrnęliście do końca i do usłyszenia w następnym odcinku. 

Przydatne linki:

Tu można znaleźć mojego gościa:

New Way – strona gościa dzisiejszego odcinka podkastu

Facebook Agnieszki

Antik Home – jak mówi Agieszka: strona jej przedsiębiorczości

Meetup – aplikacja do poszukiwania interesujących spotkań

Video rozmowa z Katarzyną Paszek o depresji akulturacyjnej

Współautorzy:

Muzyka do podkastu: Dariusz Plecki

Barbara Niedzielska – profil Facebookowy zaprzyjaźnionego z Agnieszką fotografa

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here