Jak stwarzać sobie szanse na zmiany. Czasami nasze perspektywy wydają się słabe, ale wystarczy zmienić punkt odniesienia.

Wydaje ci się, że wszystko co przytrafia ci się codziennie jest “do bani”? Życie zawzięło się na ciebie? Masz dość rutyny i wścibskich przyjaciół? Poczytaj ten post, a może znajdziesz sposób na zmiany.

Nie jestem psychologiem, ani filozofem. Podam ci kilka praktycznych i sprawdzonych patentów na to jak wygenerować korzystne zmiany.

Zapewne miewacie lepsze i gorsze dni. Dni bez energii i takie kiedy euforia was rozpiera. Opowiem Wam jak ja sobie radzę z tymi słabszymi.

Każdą zmianę trzeba zacząć od zdiagnozowania problemu.

Zanim zdałem sobie sprawę z tego jak zmienić bieżący stan rzeczy kiedy to permanentnie byłem niezadowolony i miotałem się jak ryba wyjęta z wody, minęło kilka lat na emigracji. Dzięki wielu rozmowom z przyjaciółmi zdałem sobie sprawę, że w naprawianiu mojej ogólnej sytuacji najważniejsza jest uczciwość względem samego siebie i udzielenia odpowiedzi na pytania: co czyni mnie nieszczęśliwym i co wpędza mnie w te permanentne stany przygnębienia? Czy coś zmieni się na lepsze jeśli niczego nie zmienię samemu? Gdzie będę za 5 lat jeśli dzisiaj niczego nie zmienię?

Nazwanie rzeczy po imieniu bardzo mi pomogło w zrozumieniu źródła problemu. Pozwoliło sprecyzować cele i zadania do ich realizacji. Brzmi mentorsko i górnolotnie, ale tak było. Dodam więcej, diagnozowałem się przy dobrym winie z notatnikiem na kolanach i długopisem w ręku. Rzetelne notatki pozwoliły mi spojrzeć na moje dylematy z innej perspektywy i bardziej na chłodno kolejnym razem kiedy spojrzałem w notatnik.

Zmień punkt odniesienia, a zmienią się Twoje perspektywy.

Jeśli tylko chcesz czekać i nic nie zmienisz to będzie jak w anegdocie:
“Mistrzu jak długo trzeba czekać żeby się coś zmieniło?” – zapytał uczeń mędrca.
“Jeśli będziesz czekać … to długo” – odpowiedział ten drugi.

Uwielbiam dwa powiedzenia:
“Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana” i
“Umiesz liczyć? Licz na siebie”.

1) Otaczajcie się pozytywnymi ludźmi.

Być może poza pracą i długimi godzinami spędzonymi z tymi samymi ludźmi nie macie już czasu na poszukiwanie znajomych, na szwendanie się po pubach i klubach.
Musicie jednak wiedzieć, że pozytywne nastawienie do życia jest zaraźliwe i spotykając na co dzień optymistów, sami nastawiacie się optymistycznie do życia.
Chociaż mój przyjaciel twierdzi, że “pesymiści to jedynie dobrze poinformowani optymiści” to ja podam Wam przykład z życia wzięty.

Miałem kiedyś koleżankę, która nie miała szczęścia do związków. Z jednego toksycznego ładowała się w drugi. Mówiła o sobie, że przyciąga jak magnes niewłaściwych facetów. Mało tego oskarżała siebie o wszystko co zarzucali jej partnerzy z którymi się wiązała. Rozmawialiśmy długo i wiele razy. Zawsze powtarzałem jej, że szansie trzeba dać szansę.

“Jeśli będziesz siedzieć w domu i nie będziesz nic robić, a jedynymi osobami jakie będziesz spotykać są kolejni siedzący w domu nieudacznicy piszący do ciebie na czacie… to kogo możesz spotkać?”
“Ci wszyscy fajni i aktywni biegają po parkach, siedzą na siłowniach lub w teatrze, uprawiają jogę lub wspinaczkę, czy też robią wszystkie inne interesujące cię w teorii rzeczy” – mówiłem.
Jak się okazało udało mi się ją zmobilizować żeby ruszyć przysłowiowy tyłek, trochę”pogooglać” – gdzie najbliżej było do “fajnych ludzi” podzielających jej zainteresowania lub realizujących jej nie spełnione marzenia i dać sobie szansę.
Dzisiaj jest spełnioną matką i żoną, a co ciekawsze dzięki odnalezieniu swojego męża poprzez poszukiwanie pasji – został jej i fascynujący mężczyzna i wspólne zainteresowania.

Znam też przypadki beznadziejne, ale szkoda na nie Waszego czasu.

2) Bezczynność nie daje odpoczynku, a szanse trzeba sobie stwarzać samemu. Dobrze jest czasami usiąść na dupie. Ale jak długo chcesz siedzieć?

Wiem, że pracujesz ciężko, może nawet fizycznie, albo spędzasz całe dnie zamknięty w biurze patrząc w ekran komputera.
Nie twierdzę, że po wytężonym dniu fizycznej pracy chętnie spędzisz na siłowni kolejne godziny. Siłownia to może dobra odmiana dla pracownika biurowego. A dla fizycznego inna propozycja: może chociaż zamiast siedzieć w domu przed telewizorem poszukaj na meetup’ie (link pod postem) jakąś grupę ludzi, którzy spacerują razem wieczorami? Albo inną grupę – ludzi którzy spotykają się raz w tygodniu, żeby poczytać na głos książki.

Zamiast siedzieć w domu czy nie fajniej jest usiąść między ludźmi w bibliotece? Są setki możliwości, a meetup podaje je nam “na dłoni”.

Jak przyjechałem do UK przez chwilę nie miałem żadnego kreatywnego zajęcia. Ale tylko przez chwilę. Długo nie potrafię usiedzieć w fotelu. Skorzystałem z faktu, że w naszej miejscowości powstała społeczna rozgłośnia radiowa i zostałem radiowcem. Nie chodziło o zwracanie na siebie uwagi lecz o odnalezienie ludzi, którzy mają interesujące pasje, jakie mogłem podzielać.

Jakiś czas później jeden ze znajomych z radia pokazał mi meetup i tam znalazłem ludzi, którzy raz w tygodniu w Londynie spotykają się żeby “wygłaszać przemowy” czyli tzw spotkania toastmasters’kie. Bywałem tam co jakiś czas. Nigdy nie wygłosiłem mowy, ale poznałem interesujących ludzi.

Po roku bycia samemu przyjechała do UK moja rodzina. Żona i córki nie mówiły za dużo po angielsku. Nie mieliśmy wspólnych znajomych i praktycznie byliśmy bardzo samotni w obcym kraju.

Ktoś na ulicy wręczył nam ulotkę o spotkaniach w lokalnym kościele angielskim. Zbliżały się święta BN i stwierdziliśmy, że przecież nie zabije nas ta odrobina świątecznego ducha. Poszliśmy i pomimo, iż dziewczyny nie mówiły za dobrze po angielsku wyczuwały szczere intencje podejmujących nas w tym miejscu ludzi.
Atmosfera i przyjazne przyjęcie sprawiły, że chadzaliśmy tam przez kolejne 2 lata prawie co niedzielę. Nie dlatego bo jesteśmy bardzo wierzący, ale dlatego bo czuliśmy się tam dobrze i odpowiadali nam ludzie, z którymi się tam spotykaliśmy.

Z czasem inne zajęcia ograniczyły nam czas na przesiadywanie w kościele, ale w tamtym danym momencie to był całkiem dobry ruch na stworzenie sobie szansy poznania nowych ludzi i dla moich dziewczyn na kontakt z językiem angielskim. Ponadto kilka znajomości z tego miejsca przetrwało do dzisiaj.

Szansom trzeba dać szanse

3) Zmień myślenie o sobie samym.

Jeśli ludzie, którymi się otoczyłeś nie podzielają twoich zainteresowań, deprymują cię i ciągle udowadniają ci, że do niczego się nie nadajesz albo wszystko co najlepsze masz już za sobą to masz dwa wyjścia:

  • pierwsze – uwierzyć im i być może nawet przegrać własne życie
  • drugie – otoczyć się lepszymi ludźmi i szukać sposobów by zmienić swoje perspektywy na przyszłość. Nie wierzę, że nie nadajesz się do niczego. Po prostu jeszcze nie odkryłeś w czym jesteś dobry, a może ograniczenia, które ci narzucono albo w których się wychowałeś sprawiają, że nie umiesz odkryć w czym naprawdę jesteś dobry?

4) Lepsze jest wrogiem dobrego

To co teraz napiszę jest leniwą alternatywą dla przeprowadzenia trudnych zmian i stawienia czoła drobnym wyzwaniom, które ci zaproponowałem. Tylko nie bądź zdziwiony jak za kolejne pięć lat będziesz dalej w tym samym miejscu.

Siedzisz w ciepłym mieszkaniu, lodówka jest pełna, samochód stoi na podjeździe, prądu czy telefonu nie wyłączają, masz kilkoro znajomych, na których co prawda nie możesz czasami patrzeć, ale nie są w gruncie rzeczy tacy źli…. to może lepiej polubić co się ma i przestać się nad sobą użalać?
To nie mój styl, ale może twój? Wiesz zmiany niosą za sobą pewne ryzyko, z którym nie zawsze potrafimy sobie poradzić.

A co jeśli będzie lepiej? Co możesz stracić wychodząc do ludzi, spędzając aktywnie weekendy nawet z grupą obcych sobie ludzi, lub czytając wartościowsze książki zamiast oglądać seriale? A co jeśli kupisz fishki ze słówkami i codziennie nauczysz się kilku? A co gdybyś zrobił to 10 lat temu kiedy przyjechałeś do tego kraju?

5) Pamiętaj jednak, że kliniczne stany depresyjne należy leczyć pod okiem terapeuty.

To nie jest żart. Jeśli po przeczytaniu tego posta podejrzewasz, że zainstalowanie meetup’a lub wyjście z domu cię przerastają, to może potraktuj tę radę serio i umów się z psychologiem? Lepiej dać sobie szansę na wyjście z marazmu lub poważnej choroby, zanim będzie za późno.

Ktoś kiedyś powiedział, że depresja przytrafia się każdemu, jedni mają ją permanentnie, a inni miewają. Straszna bzdura. Depresja to poważna choroba. I trzeba się z nią zgłosić do specjalisty.

A co ty o tym wszystkim sądzisz?
Chciałbym poznać Twoje zdanie i Twoje sposoby na zmaganie się z gorszymi chwilami.

A może ktoś z twoich znajomych wymaga twojego zainteresowania? Rozejrzyj się i pomyśl komu możesz pomóc.

“Just in case” obejrzyj jeszcze te dwa krótkie filmy. I zareaguj zanim będzie za późno!

Na fotografiach możecie oglądać fragmenty Londynu, dzielnica Canary Warf – Uwielbiam fotografować więc w kontekście tego posta i zmiany perspektywy pokazuję teren Londynu, który niektórzy z Was mieli okazję nie raz oglądać z poziomu ulicy albo z perspektywy wagonika metra. Te same budynki nabierają nowego wyglądu kiedy spojrzy się na nie w innym świetle lub z innego kąta.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here