Malta według Agnieszki Talaj

Wybierając się na Maltę, nie widziałem, że spotkam tam ludzi z którymi połączy mnie nić porozumienia na nieco dłużej. Mam jednak szczęście do ludzi i na mojej drodze stają ostatnio ci wartościowi i bogaci w życiowe doświadczenie. Dzieki temu mogę dla Was rejestrować ciekawe mam nadzieję podkasty.

Tak też było na Malcie. W niniejszym poście przedstawię Wam Agnieszkę, Polkę zamieszkującą malutką wyspę na południe od Sycylii. Agnieszka bardzo chętnie dzieli się swoimi opowieściami związanymi z życiem na Malcie oraz z prowadzonym tam biznesem. Zresztą posłuchajcie jej samej jak opowiada o swojej Malcie, a być może zechcecie się tam przenieść.

Wysłuchaj podkastu z Agnieszką Talaj

Poniżej podkast w wersji do czytania.

Możesz go jednak posłuchać np kiedy spacerujesz, jedziesz do pracy lub przy innych zajęciach nie angażujących Twojej uwagi. Poznaj przyjemność słuchania podkastów razem z Emigracja Oswojona.

Kordian: Cześć Agnieszko!

Agnieszka: Cześć Kordian! Dzień dobry.

Kordian: Dzień dobry. Jaką macie pogodę na Malcie dzisiaj?

Agnieszka: Dzisiaj odchylam tu firankę i jest jasno, ale słonka nie ma. Nie jest zimno, ale wiatr wieje. Jest wiosna, ale dzisiaj nie słonecznie.

Kordian: Podobnie, jak rok temu, kiedy byłem na Malcie, ale to był grudzień. 

Agnieszka: Gdzieś tak pomiędzy taką pogodą, ale powiedziałabym, że jest cieplej, bo jest około dwudziestu paru stopni, więc spokojnie można sobie wyjść w krótkim rękawku i spodenkach. Natomiast z kąpielą trochę gorzej. 

Kordian: Agnieszko, jakbyś mogła w paru słowach powiedzieć, kiedy z Polski wyjechałaś? Jak długo mieszkasz na Malcie? Czym się zajmujesz?

Agnieszka: Z Polski wyjechałam dosyć dawno, w 2004 roku, ale wyspa Malta nie była pierwszą wyspą. Najpierw wyjechałam do Irlandii, pomieszkiwałam w Dublinie.
Tam przeżyłam moją fajną dziesięcioletnią przygodę, ale przygoda się skończyła. Znajomości i kontakty zostały, ale stwierdziłam, że to już czas dla mnie na zmiany i chciałam wyjechać do fajnego kraju, gdzie czuję się jak na wiecznych wakacjach i to była Malta. Wyjechałam tu wcześniej na urlop, nie raz, nie dwa, a trzy i po trzecim urlopie stwierdziłam, że Malta, to jest ta wyspa, na której chciałabym trochę pomieszkać. 

Kordian: Słyszałem już wiele takich historii. 

Agnieszka: Dokładnie.

Kordian: Ci, co wyjeżdżają na weekend do Anglii albo na wakacje do rodziny, to potrafią tutaj zakotwiczyć na dłużej, ale tobie to się przydarzyło już dwukrotnie? Najpierw Irlandia, teraz Malta.

Agnieszka: Tak.

Kordian: Ile już jesteś na Malcie?

Agnieszka: Ponad pięć lat. 

Kordian: Postanowiłaś tam zostać jeszcze dłużej?

Agnieszka: Tak. Na razie nie ma innych planów, jesteśmy tutaj zadowoleni z tego, co robimy i gdzie mieszkamy. Wyspa nam sprzyja i zostajemy. Mówię tu o sobie i moim partnerze, bo może w pojedynkę byłoby trochę inaczej, ale w związku z tym, że jestem tutaj z moim partnerem i prowadzimy swój własny biznes, to są jakby powody, dla których tutaj zostajemy.

Kordian: Zaraz sobie o waszym biznesie porozmawiamy. Poznałem cię rok temu w czasie mojego wyjazdu na wyspę. Był to wyjazd typowo taki researchowy, ponieważ myśmy z moją rodziną też planowali gdzieś się na wypadek Brexitu zabezpieczyć i gdzieś wyjechać.
Szukaliśmy backupu i pomyśleliśmy o Malcie, z racji tego, że jest anglojęzyczna. Myślę, że niejeden mieszkaniec Wielkiej Brytanii, który dzisiaj czuje się tutaj mniej pewnie i może myśli o jakichś innych kierunkach, mógłby rozważać Maltę. Ja akurat nie zdecydowałem się przenieść na Maltę, ale być może przekonasz innych do tego, że warto. Opowiem Wam w paru słowach, jak poznałem Agnieszkę. Agnieszkę poznałem poprzez forum Polacy na Malcie. Takie fora jak wiecie, tworzą się na Facebooku i są dosyć popularne z racji różnych tematyk, których dotyczą. Ja, akurat przed wyjazdem na Maltę, szukałem Polaków na Malcie i trafiłem na Agnieszkę. Później udało nam się spotkać i to, co mogę Wam powiedzieć, Agnieszka jest postacią można powiedzieć legendarną. Jesteś bardzo popularną mieszkanką Malty. Przedstawicielką naszej społeczności. Jakbyś określiła swoją rolę w naszej społeczności na Malcie? Wiem, że ty jesteś takim motorem pobudzających innych do działania. 

Agnieszka: Miło mi to słyszeć, że mam akurat taką dobrą opinię na naszym portalu. Jak to się wszystko stało? Myślę, że tak jak każdy był ciekawy, co tam ciekawego Polacy o Polakach piszą i co ciekawego mają do powiedzenia na tej stronce, ponieważ też byłam tutaj nowa. Może poprzez to, czym się zajmuję? Zaczęłam pracować w agencji nieruchomości i tudzież znalazła się moja osoba bardziej widzialna na stronce, ponieważ wszyscy, którzy przyjeżdżają na Maltę, szukają mieszkania, w którym chcą zamieszkać. Tutaj główne tematy związane z mieszkaniem były kierowane do mnie.

Natomiast później te pytania przeradzały się w dużo bardziej dogłębne, nie tylko o mieszkanie, ale o wszystko, co jest związane z wynajęciem mieszkania, wynajęciem samochodu, z przeniesieniem się na Maltę, jak to jest z przeniesieniem się dzieci ze szkoły z innych krajów i nie tylko. Otworzenie konta bankowego, przeniesienie firmy na Maltę. Osobom, które pisały do mnie z różnymi zapytaniami o sprawy związane z wyspą, starałam się odpowiadać zgodnie z tym, co już wiedziałam.

Kordian: Jak widzicie, mój telefon do Agnieszki, to nie jest przypadek.  Agnieszka jest encyklopedią wiedzy na temat Malty, pomimo że mieszka tam tylko pięć lat. Myślę, że tak samo, jak w Anglii, po pięciu latach też już możemy sporo na temat życia na wyspach brytyjskich opowiedzieć. Agnieszka może Was wprowadzić w życie na Malcie i taki jest plan dzisiejszego podcastu. Ja miałem też okazję zobaczyć Agnieszkę w ferworze walki, jak pomagała jednej z mieszkanek Malty, Polce. Agnieszka, ty chętnie pomagasz ludziom?

Agnieszka: Lubię. Dla mnie to jest takie budujące i daje mi to taką wewnętrzną satysfakcję. Jeżeli coś już wiem i mam już jakieś informacje zgromadzone poprzez własne doświadczenie głównie, bo też musiałam sama przez te wszystkie schody i te wszystkie progi tutaj na Malcie przejść, żeby robić tutaj to, co robię, więc dlaczego nie udzielić komuś informacji, żeby komuś było już łatwiej? Myślę, że na tym głównie ten polski portal powinien polegać i tak nasza współpraca tu powinna wyglądać, na stronie. Często odbiór jest pozytywny, że przyjeżdżają do nas klienci, przyjeżdżają do nas turyści na wyspy i chwalą stronę, bo nie ma tutaj takiej zawiści, gdzie gdzieś tam jeszcze u nas jest.

Kordian: Zauważyłem, że jest ona tępiona w zarodku. Jeżeli ktoś, robi jakieś wrzutki kamyczków do czyjegoś ogródka, to automatycznie ta społeczność go tam…

Agnieszka: …usuwa.

Kordian: Tak. Wyklucza. Bardzo mi się to spodobało. Naprawdę łamiemy w tym momencie stereotypy. Polacy nie zawsze są tacy, jak o nas się mówi. Trzeba brać przykład z innych. Wiemy, że wyjechałaś w celach turystycznych. To już nam powiedziałaś. Jednak po tym, jak postanowiłaś zostać na Malcie, ile czasu zajęło ci zaadoptowanie się do życia na wyspie? Od czego zaczęłaś?

Agnieszka: Nie spodziewałam się, że to wszystko tak jakoś gładko pójdzie, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że wszyscy mają tak samo. Może jestem jakąś szczęściarą albo w czepku urodzona, jak to mówią, ale jak pozytywnie człowiek pomyśli o niektórych sprawach, które potrzebuje gdzieś mieć w życiu, to chyba jakoś tak to wszystko później lawinowo idzie do przodu. Choć też nie wszystko.

Malta jest taką wyspą dość specyficzną i naprawdę nie można tutaj wszystkiego załatwić szybko i od ręki. Trzeba mieć naprawdę mega cierpliwość i dużo spokoju. Nie wszystkie rzeczy tutaj da się zaakceptować, a już na pewno nie można
ich tutaj zmienić.

Proponowałabym się przygotować w stalowe nerwy i duży zasób cierpliwości, żeby wszystko załatwić tutaj w odpowiednim czasie. Nie ma co się nastawiać, że dzisiaj idę załatwić sobie konto w banku, mam wszystkie papiery, tak mi się wydaje, przychodzę, kładę papiery i mam już konto. Niestety nie. Jak to się wszystko okazuje, dużo dłużej to wszystko trwa, ale można.

Kordian: Czy to wynika z mentalności, czy z robienia innym pod górkę? Mam na myśli, czy ci przedstawiciele z urzędów, banków, to mają mentalność śródziemnomorską, czy to jest po prostu taka natura, że jesteś obcokrajowcem i nie chcą pomagać?

Sklep “osiedlowy”

Agnieszka: Myślę, że nie dlatego, że jesteś obcokrajowcem. Oni mają trochę takie podejście do wszystkiego bardzo na luzie. Jeżeli nie możesz zrobić czegoś dzisiaj, to możesz zrobić to jutro. Jeżeli nie jutro, to generalnie jest zawsze jutro. Tak to się wszystko zaczyna. Potrzebujesz mieć dzisiaj dorobiony klucz do czegokolwiek, do twojego apartamentu, skrzynki na listy, nie ma problemu, to wszystko będzie, ale jutro. Tak to z wszystkim tutaj wygląda. Część rzeczy na wyspie też się zmieniło. Przez to, że tyle osób przylatuje tutaj na wyspy i wylatuje, każdy z nas ma nowe pomysły, to oni trochę się otwierają na te nowości.
Trochę to sprawniej i szybciej idzie, ale też nie wszystko. Oni lubią swoje stare naleciałości, swoje stare zasady. 

Kordian: A młodzi Maltańczycy są tacy sami, czy już widać taki powiew europejskości?

Agnieszka: Chciałabym powiedzieć, że tak, ale chyba nie do końca. Oni jednak mają mocno zakorzenione te wszystkie przyzwyczajenia i nawyki od swoich rodziców i dziadków. Myślę, że to jeszcze trochę potrwa, zanim to wszystko się zmieni. 

Kordian: Trzeba wymieszać krew na wyspie i wtedy będzie inaczej? 

Agnieszka: To właśnie chciałam powiedzieć, że mamy już nawet w naszej społeczności dużo Polaków, którzy połączyli krew z maltańską i myślę, że tutaj jest siła. 

Kordian: Jak duża jest społeczność polska na wyspie według twoich ocen? Jak to mniej więcej może dzisiaj się kształtować?

Stacja paliw na dość uczęszczanej drodze do Bugibba

Agnieszka: Strona Polacy na Malcie ma już ponad sześć czy dziewięć tysięcy, jeżeli dobrze pamiętam numbersów, ale myślę, że takich naszych członków, faktycznie ponad cztery czy pięć tysięcy na pewno tutaj nas będzie. 

Kordian: Jak na tak małą wyspę, to już całkiem niezły wynik. Wyspa jest mniej więcej wielkości Bydgoszczy, jakbyście nie wiedzieli jaka duża jest Malta. Jest malutka.
Nie jest ciasno?

Agnieszka: Jeszcze nie. Jeszcze jest trochę landu do zagospodarowania i mam nadzieję, że to nie zniknie i nie dostaną tutaj wszyscy pozwolenia na wybudowanie czegokolwiek, o czym sobie zamarzą, że to zawsze zostanie troszkę takie dzikie zachowane, bo to daje ten cały klimat tej wyspy, dla którego przylatują tutaj turyści i nie tylko. Jednak buduje się tutaj bardzo dużo nowych apartamentów, hoteli, aczkolwiek nie ma tu jeszcze pozwolenia na rozbudowanie
się wszerz. Jest jakieś prawo.

Kordian: Pozwolenia pewnie też trwają na wszelkie budowy?

Wyspa “wiecznie w budowie”

Agnieszka: Pozwolenia trwają i kosztują. To nie ma znaczenia, czy jesteś rodowitym Maltańczykiem, czy osobą z zewnątrz. Wszyscy muszą swoje odczekać. Nawet Maltańczycy nie mają tutaj mocy prawnej i to jest dla mnie najbardziej zaskakujące. Nawet jak już się zna jakąś osobę gdzieś tam na danym stanowisku i to jest osoba z Malty, że mogłaby te pewne sprawy popchnąć, żeby to było szybciej, niestety papiery wszystkie muszą odleżeć i to pozwolenie też musi swojej mocy nabrać, żeby było zatwierdzone na tak.

Kordian: Wiesz, że to brzmi bardzo smutno, szczerze mówiąc? Dużo się mówiło o Malcie w takich aspektach politycznych, że korupcja, ale to właśnie tego typu przejawy, o których opowiadasz, myślę, że tu właśnie mają też podłoże. Jak nie masz grubych papierów, to niestety wszystko musi potrwać. To jest bolesne. 

Agnieszka: Mówię, wszystko można, tylko trzeba poczekać.

Kordian: Co najbardziej cię zaskoczyło po przyjeździe na wyspę? Czego się nie spodziewałaś albo co wyszło inaczej, niż tobie się wydawało, że powinno to wyglądać? Co było takim szokiem?

Agnieszka: Bardzo dobre pytanie. 

Kordian: Ja wam powiem w międzyczasie, a Agnieszka się zastanowi. Z punktu widzenia turysty, zakochałem się w Malcie. Naprawdę chcę tam wrócić, zabiorę rodzinę, poplażujemy. Bardzo łatwo się po niej porusza. Naprawdę jest przesympatyczna atmosfera, ludzie są bardzo mili, przyjaźni. Ze strony turysty wyspa właśnie zrobiła na mnie takie wrażenie.
Natomiast, ponieważ pojechałem tam rozejrzeć się, czy mógłby to być nasz przyszły dom, to starałem się zaglądać w każdą dziurę, w każdy kąt, rozmawiać z tubylcami i dla mnie wyspa przegrała w przedbiegach. To znaczy, ja jej nawet nie mam ochoty wypróbować na dłużej, ponieważ myślę o rodzinie, o spokojnym rodzinnym życiu. Nie jestem przyzwyczajony do tego, że wszystko musi potrwać. To jest dobre dla cierpliwych. Potwierdzam to, co powiedziała. Do tego na wyspie panuje totalny rozgardiasz. Istnieją miejsca piękne, uporządkowane, natomiast jak patrzę sobie na nią z punktu widzenia osoby, która wędruje, zagląda itd., to wyspa jest w under construction all the time.

Agnieszka: Zgadza się. Tutaj podpiszę się pod twoimi słowami, bo ten aspekt turystyczny zgadza się, są przepiękne miejsca, zapierają dech w piersiach i osoby, które podróżują naprawdę dużo, mówią, że takiego miejsca, to jeszcze nie widzieli. Mamy tutaj naprawdę ukryte ładne perełki, do których trzeba dotrzeć. Często niełatwą drogą, bo drogi naprawdę wołają o duże zmiany. Dróg jest mało.

Kordian: Mam wrażenie, że jestem w Polsce w czasach PRL-u.

Agnieszka: Dalej tak jest. Jest po sezonie tzw. maltańskim zimowym, kiedy mamy trochę opadów deszczu, są sztormy. Drogi są naprawdę zniszczone. Jest pełno dziur, chodniki są bardzo wąskie. Nie wiem, dlaczego, ale bardzo wysokie krawężniki, co utrudnia nie tylko mamom z wózkami przejście po chodniku na ulice, czy dla osób na wózkach. Naprawdę jest dość niewygodnie. Jeżeli chodzi o kilka promenad, które tutaj mamy, to jest miło i sympatycznie, ale w momencie, kiedy chce się zmienić promenadę na normalną uliczkę, żeby dotrzeć do swojego hotelu, czy do swojego apartamentu, występują drobne niedogodności z tym że właśnie chodniki są bardzo wąskie i często są niewykończone w dobry sposób.

Kordian: Ja pojechałem też, skorzystałem akurat z pomocy kolegi, który mnie ugościł wówczas, ale jego standard mieszkań, którymi tam na wyspie dysponuje, był całkiem przyzwoity, powiedziałbym to samo mamy u siebie w wynajmowanym mieszkaniu w Anglii, czyli podobny standard. Zaszokował mnie brak ogrzewania w mieszkaniach i ten fakt, że latem nie ma klimatyzacji, jeżeli oczywiście sobie nie zainstalujesz, a zimą nie masz czym się dogrzać, a ja byłem właśnie w takim okresie przyzwyczajony do ciepłych warunków w brytyjskim domu, gdzie sobie dogrzewamy, nie żałujemy i tam trochę wymarzłem. Mnie to osobiście zszokowało. Ale wróćmy do ciebie.

Agnieszka: Pierwsza zima naprawdę była zaskakująca, bo nie spotkałam się z takimi anomaliami pogodowymi. Dla mnie to była wyspa pełna słońca, gdzie ja leżę na plaży pod palmą i jest superciepło. Natomiast zima jest dość nieprzyjemna i to chyba wszyscy mogą o tym powiedzieć, nawet jeśli ma się klimatyzację w domu. Już te nowe apartamenty naprawdę się starają zrobić w takim prawie europejskim standardzie, więc są już dużo lepiej wykończone, aczkolwiek ściany dalej nie mają żadnej izolacji, żadnego ocieplenia z zewnątrz czy z wewnątrz, więc możemy się nastawić tylko na ogrzewanie klimatyzacją, czyli chłodzenie latem i ogrzewanie zimą, co jest dosyć kosztowne, lub ogrzewanie piecykami gazowymi, co jest również niebezpieczne i nie do końca jest to taki komfort, którego byśmy się spodziewali. Trzeba z tym piecykiem chodzić z pomieszczenia do pomieszczenia, w każdym pomieszczeniu przecież piecyka się nie postawi. To jest taką trochę niedogodnością, o której oni ciągle nie myślą, o jakimś nowoczesnym ogrzewaniu nadmuchowym.

Kordian: Być może ci rdzenni Maltańczycy są bardziej zahartowani?

Agnieszka: Tu jest prawda, bo oni nawet w zimie potrafią siedzieć cały dzień przy otwartym oknie, ponieważ temperatura jest bardzo podobna, jeżeli chodzi o temperaturę na zewnątrz i w środku, w twoim domu, apartamencie. 

Kordian: Nie ma tego kontrastu, jak w Polsce, że jest na zewnątrz minus dwadzieścia, a w domu plus dwadzieścia. 

Agnieszka: Jest dużo sympatyczniej, więc ta ciepła herbata nawet nie jest aż tak potrzebna, aczkolwiek jest bardzo miło ją wypić. 

Kordian: Tutaj trzeba się grubo ubierać, ale siedzi się przy otwartym oknie, rześkim, morskim powietrzu.

Agnieszka: Dokładnie. Tak jak przyszli z zewnątrz, tak sobie siedzą w domu. Dalej siedzą w kurtce, bo jest temperatura taka sama, ale już siedzą po prostu w pomieszczeniu. To czasami tak śmiesznie wygląda.

Idziemy odwiedzić naszych znajomych, mamy taką starszą parę Maltańczyków, od których wynajmujemy apartamenty i oni właśnie nas zapraszają na limoncello. Przychodzimy do nich zimą i oni właśnie otwierają nam drzwi, siedzą już w kurtkach, fajnych szaliczkach, siedzimy sobie na sofie, pijemy limoncello i dalej jest tak lekko chłodno, ale im to nie przeszkadza. Oni są do tego przyzwyczajeni. Latem jest za gorąco, a zimą jest troszkę za zimno.

Kordian: Taka seria szybkich pytań, ponieważ nasi słuchacze chcieliby się dowiedzieć pewnie, ile kosztuje życie na Malcie. Jakbyś mogła, po prostu będę cię pytał, a ty odpowiadaj. Przebrniemy przez to i za chwilę wrócimy do tych fajniejszych zagadnień. Jakie są stałe opłaty miesięczne, z którymi musisz się zmierzyć np. prąd, woda, Internet, jakieś dodatkowe licencje?

Agnieszka: Weszło to dość niedawno. Tu chodzi o taki plusik, uwaga mamy zniżkę. Osoby, które podpisują kontrakt na przynajmniej sześć miesięcy, rok i dłużej, mamy prawo poprosić właściciela o podpisanie takiego fajnego dokumentu, który pozwala nam na zniżkę 20% od opłat za prąd i wodę, co jest już dobrym plusem, czego wcześniej nie było. Warto o tym pamiętać i poprosić właściciela o wypisanie tego dokumentu. 

Kordian: Mówimy o kimś, kto zamieszkał na wyspie?

Agnieszka: Tak. Osoby, które przyjeżdżają, szukają pracy, wynajmują mieszkanie na pół roku, rok. Wtedy tylko mogą mieć tę dodatkową zniżkę 20% na te opłaty.

Kordian: Dobrze, czyli mniej więcej dwuosobowa rodzina, czy para, wyjeżdża sobie na wyspę, chce pomieszkać, popracować. Ile płaci za prąd, za wodę mniej więcej? Tu nie chodzi o dokładność. Tylko o porównanie do tego, co płacimy w tym momencie mieszkając np. w Polsce, Niemczech, Anglii. 

Agnieszka: Właśnie przed sobą mam taki rachunek z początku lutego do końca marca, czyli to są dwa miesiące użytkowania. 

Kordian: Okres trochę taki zimowy. 

Agnieszka: Powiedziałabym, że taki super zimowy, bo luty nie jest za ciepłym miesiącem i marzec też za bardzo nas nie rozpieszczał, bo mieliśmy naprawdę chłodne dni, więc naprawdę używało się trochę ogrzewania. Niemniej jednak to jest rachunek z apartamentu, gdzie nie ma klimatyzacji, więc tutaj ogrzewanie było gazowe. Butla z gazem kosztuje 16 euro, więc to są małe wydatki. Prąd kosztuje już trochę więcej i tutaj wyszło około 50 euro na dwa miesiące, uważam, że to jest bardzo mało i podobne zużycie jest na wodę, też około 50 euro, czyli 100 euro rachunek na dwa miesiące. To jest tylko rachunek z apartamentu, gdzie nie ma klimatyzacji. W momencie, kiedy ma się klimatyzację, przeważnie już jest ona w salonie i w pokoju sypialnianym, to mamy już dwie klimatyzacje na apartamencie, trzeba liczyć około tych 350 euro na pewno. To wydatki już są dużo wyższe.

Kordian: Jeśli ktoś chce z tej klimatyzacji korzystać, to rzeczywiście trzeba ponosić koszty. Jakie podatki są na wyspie?

Agnieszka: W związku z wynajęciem apartamentu, dla nas podatków, które musimy opłacać, nie ma żadnych. Podatek opłaca właściciel.

Kordian: Nie sceduje tego na najemcę?

Agnieszka: Nie. Jest to wyłącznie podatek, który opłaca właściciel mieszkania.

Kordian: Rozumiem. Ile mniej więcej kosztują mieszkania? Myślę, że ty doskonale potrafisz odpowiedzieć na to pytanie z racji profilu wykonywanego zawodu.

Agnieszka: Budownictwo jest dosyć ciekawe na Malcie. Ja nie spotkałam się z taką architekturą jeszcze tutaj i z takim nazewnictwem różnego rodzaju typu mieszkań, budynków czy domów i to w zależności od tego, jaki to jest rodzaj nieruchomości. Może wystartujemy od dwóch pokoi, dwóch łazienek, taki już najczęstszy standard, którego klienci szukają.
Trzeba liczyć w zależności od tego, jaka to jest lokalizacja, od 150 000 do nawet 320 000 euro za apartament. 

Kordian: Mówimy o kupnie?

Agnieszka: O kupnie. A mówiliśmy o wynajmie?

Kordian: Możemy powiedzieć o wynajmie dodatkowo.

Agnieszka: Dobrze. Jeżeli chodzi o wynajem apartamentów, można wynająć jeden pokój z łazienką i kuchnią od 600 euro i te ceny idą wzwyż, w zależności od standardu, na którym to jest piętrze, czy jest winda, czy mamy klimatyzację i w jakiej okolicy się znajduje, okolice Slimy, San Julian są dużo droższe, ponieważ jest tam dużo otwartych firm, szczególnie e-gamingowych, więc tam ceny są troszkę wyższe.

Kordian: A gdybym chciał zaszaleć i pomieszkać np. w samej Valletcie?

Ulica na nabrzeżu Valetty

Agnieszka: Valletta też nie jest tanim miejscem. Trzeba liczyć na około 1000-1200 euro za dwa pokoje i w górę.

Kordian: Tanio nie jest, ale pewnie jak się ma dobrą pracę, właśnie w IT, to myślę, że to nie jest jakoś bardzo odczuwalne. Branża IT walcie na Maltę.

Agnieszka: Oni jeszcze mają dofinansowanie od siebie z firm, więc często połowa czynszu jest pokrywana przez firmę, więc to jest naprawdę fajny plusik. W momencie, kiedy apartament w Slimie czy w San Julian kosztuje 1200 euro, wynajmujący płacą tylko połowę, więc to jest duża zaleta  firm IT i gamingowych.

Kordian: Zacznijmy od twojego biznesu, czy w ogóle działalności gospodarczej na Malcie. Jakie są ubezpieczenia? Ile się płaci? Kojarzysz coś takiego jak ZUS w Polsce? Czy jest odpowiednik ZUS-u?

Agnieszka: Nie ma. Hurra!

Kordian: To, z jakiego tytułu Malta świadczy ci świadczenia zdrowotne? Jaki koszt musisz ponieść, żeby mieć prawo do świadczeń zdrowotnych?

Agnieszka: Każda osoba, która jest tutaj zatrudniona przez firmę, bądź też ma swoją działalność, jest na takim podstawowym ubezpieczeniu maltańskim, gdzie przysługują nam wszystkie świadczenia, jeżeli chodzi o Matter Day Hospital, to jest ten szpital państwowy, i powiedziałabym, że te opłaty nie są duże. Tak wspomnę czasy, kiedy pracowałam jeszcze dla kogoś, to opłaty miesięczne, pobierane z mojej wypłaty, nie przekraczały 40 euro miesięcznie. To jest ten podatek zdrowotny, tam już jest odciągnięty podatek na moją przyszłą emeryturę, więc to się wszystko pokrywa w tych 40 euro. 

Kordian: Słysząc to, zakładam, że emerytura też nie będzie wysoka? 

Agnieszka: Jeżeli chodzi o te sprawy, to się nie orientowałam. Byłam tylko w biurze zapytać, kiedy przeniosłam się z Dublina na Maltę. Trzeba się w ogóle zarejestrować i trzeba otworzyć sobie taki pierwszy numer, który świadczy, że przenieśliśmy się na inną wyspę i wtedy te biura kontaktują się między sobą i przesyłają papiery z wszystkich innych krajów, do kraju, w którym jesteś i tam oni wyliczają ci tę średnią, która będzie tą wypadkową później twojej emerytury. Oni wybierają w tym momencie twoich dziesięć najlepszych lat przepracowanych na jakiejkolwiek wyspie.

Kordian: Rozumiem. Pamiętam, że jak się spotkaliśmy, to opowiadałaś mi, że takim dużym kosztem na Malcie, potrafi być samochód. Możesz nam przybliżyć ten temat?

Agnieszka: Zgadza się, co jest naprawdę szokujące. Ogólnie samochodów na wyspie jest bardzo dużo i to już jest bardzo źle. Już mamy problem. Problem był i problem narasta, i jest coraz większy z parkingiem samochodów. Jedna rodzina, mała rodzina, dwójka dorosłych i dwójka dorosłych dzieci, to jest przynajmniej siedem samochodów na rodzinę. To jest stanowczo za dużo. 

Kordian: To przeczy temu, co przed chwilą powiedziałem. Ja mówię, że samochód jest dużym kosztem na wyspie, a ty mówisz, że rodziny mają po siedem samochodów. Jak to jest możliwe?

Agnieszka: Zgadza się, ponieważ samochody, które są już na wyspie i one są zarejestrowane z maltańską rejestracją, mają już odgórnie te opłaty drogowe, czyli podatek drogowy.
Jest już sfiksowany na stałe i on nie rośnie w górę, nie spada w dół. Natomiast bardzo dużo samochodów sprowadza się z Anglii i wtedy przy rejestrowaniu samochodu kosztuje fortunę. Trzeba się liczyć, w zależności jaki to jest samochód, około 2000/3000 i więcej za zarejestrowanie pojazdu. Jeżeli to jest sprowadzony samochód z zagranicy, to oprócz tego podatku, który trzeba zapłacić i przerejestrowanie samochodu, dochodzi do tego jeszcze road tax, który jest bardzo wysoki, w tej chwili najwyższy jest już 564 euro i nie wiadomo, jak to będzie wyglądało za rok i to jest już narzucone odgórnie na wszystkie samochody, które przyjechały z zagranicy. 

Kordian: To taka trochę polityka, żeby ustrzec się przed nadmiarem aut na wyspie. To zrozumiałe.

Agnieszka: Niby tak, ale tych samochodów jest coraz więcej.

Kordian: Te kwoty są takie duże, a jednak bez samochodu ciężko jest żyć, prowadzić jakąkolwiek działalność. U was poza komunikacją autobusową nie ma metra, tramwajów i innych tego typu udogodnień. Co prawda wyspa jest malutka, ale wszyscy poruszają się po drogach. To, co zapamiętałem, to jest to jeden wielki korek, nawet poza sezonem. Pamiętam to jak dzisiaj. 

Agnieszka: Zgadza się. Ciągle widzi się nowe ogłoszenia, że jest nowy samochód do sprzedaży i tych samochodów ciągle przybywa. Nie wiem, do czego to wszystko prowadzi. W tej chwili te fajne miejsca, które były gdzieś tam pokryte zielenią, zaczynają się zmieniać w parkingi i zobaczymy, jak to za jakiś czas będzie wyglądało. Wszystko będzie zagospodarowane pod parkingi dla samochodów, bo naprawdę jest problem z parkowaniem.

Kordian: Dwa takie szybciutkie pytania. Jak przeprowadzałaś się z Irlandii na Maltę to, z jakimi innymi problemami musiałaś się zmierzyć na Malcie, niż np. emigrując do Irlandii? Ktoś, kto nigdy nie emigrował, to tak na dobrą sprawę może się tego obawiać, ale pewne problemy go w pewnym momencie zaskakują. Co zaskoczyło cię na Malcie, pomimo że już wcześniej emigrowałaś?

Agnieszka: Można by zrobić taką listę. Ja zawsze o tym mówię wszystkim naszym klientom, zanim przyjadą na wyspę, żeby się do tego ustosunkowali, żeby się na to przygotowali. Ogólnie pierwsza myśl jest fajnie i prosto, bo przyjeżdżając na wyspy, co potrzebujemy? Potrzebujemy mieszkania. Od tego zawsze trzeba zacząć i oczywiście pracy. Często można złożyć sobie aplikację online, dostać fajną pracę, przeprowadzić rozmowę przez Skype’a, przez Internet, teraz wszystko jest dobrze technologicznie rozwiązane. Tak samo mieszkanie, można sobie wynająć przez Internet, wpłacić depozyt i przyjechać od razu do apartamentu i mieć już podpisaną umowę online. Wygląda to wszystko prosto, natomiast później spotykamy się z pewnymi niedogodnościami. Okazuje się, że to nie jest to, co żeśmy sobie znaleźli, bądź nie ma to takich standardów, jakbyśmy chcieli, dlatego polecam przyjechać sobie na parę dni. Na dwa tygodnie max i troszkę poeksplorować wyspę.

Zastanowić się, gdzie naprawdę chcemy mieszkać, czy tam naprawdę chcemy pracować, bo często jest tak, że nasz pomysł, będąc z daleka od wyspy, jest zupełnie inny, a realia nas gdzieś trochę przygniatają, więc warto przyjechać na parę dni, rozejrzeć się i wtedy sobie dużo lepiej to wszystko wybrać. Znaleźliśmy pracę, więc teraz zaczynamy szukać mieszkania blisko pracy, często kończy się to tym, że pracę znajdujemy w Slimie lub w San Julian, gdzie jest najwięcej ofert pracy, a mieszkań nie ma, albo są bardzo drogie, które przekraczają nasz budżet.

Szukamy mieszkania troszkę dalej, gdzieś w okolicach i możemy korzystać wtedy z komunikacji miejskiej, bądź z transportu rowerowego, bo teraz jest bardzo fajny system z rowerami, często firmy to współfinansują, ale ogólnie znajomi z tego korzystają, bo to jest wygodne i mając samochód w domu, używają go tylko na weekend, a rowerami dojeżdżają sobie do pracy, parkują przy najbardziej ruchliwej ulicy, tam są stojaczki, więc jest wszystko dogodnie rozwiązane. Jednak zimą, to już nie wygląda tak sympatycznie, kiedy pada deszcz, ale latem, na słońcu, fajna czapka, dobry protektor na ramiona i można jechać.

Kordian: Korzystając z tego, że Agnieszka jest takim kompendium wiedzy o Malcie, chcę ją namówić na to, żeby pod postem załączyć listę must have. Dzięki tej liście będziecie pamiętać, co trzeba załatwić i z czym się zmierzyć. Mam nadzieję, że się zgodzi, do tego, żeby pod tym postem podłączyć Wam właśnie taką listę must have, żebyście pamiętali, że trzeba załatwić, to i tamto, i z tym musieli zmierzyć. Ja też ze swojej strony całkiem obszerny post na temat Malty załączam, więc możecie się zapoznać z moją relacją. Myślisz Agnieszka, że to jest dobry pomysł?

Agnieszka: Myślę, że to jest świetny pomysł, bo zawsze będzie nam już łatwiej i na pewno nie spotkamy się z tyloma niespodziankami, które mogą czekać nas na wyspie.

Kordian: A ty też będziesz mogła swoich potencjalnych klientów czy osoby, które cię nękają Internetowo, żebyś im coś poradziła, odesłać do tego posta, więc będzie ci też wygodniej.

Agnieszka: Oczywiście. 

Kordian: Wracając do życia na Malcie, jakbyś mogła jeszcze nam powiedzieć, ile można zarobić?

Agnieszka: Na wyspie, średnia krajowa nie jest wysoka, aczkolwiek myślę, że jest wyższa niż w Polsce, 24 euro, 25 euro, to jest taki standard na początek, w zależności od tego, gdzie szukamy pracy i jakie mamy kwalifikacje. Mówię o pracy sprzedawcy, gdzie jest bardzo duży popyt na osoby pracujące w sklepach. Mam na myśli sklepy z pamiątkami czy też spożywcze, duże markety. Później mamy pracę w różnych restauracjach, co wiąże się z troszkę lepszą płacą, ponieważ dodatkowo jeszcze mamy tipy od klientów, turystów, którzy są zadowoleni, bo przyjechali na fajną wyspę, mają jakieś tam fundusze do wydania, więc nie ma z tym problemów. Następnie przechodzimy do innego pułapu pracy na Malcie, są to prace biurowe, gdzie można spotkać się z pewną niespodzianką, że jest wymagany bardzo często język maltański i nie wszyscy z nas mogą pracować w takich placówkach, pomimo naszego wykształcenia czy kwalifikacji.

Kordian: I pomimo znajomości języka angielskiego. 

Agnieszka: Dokładnie. Język maltański jest językiem urzędowym, jednak wszystkie pisma urzędowe są już dwujęzyczne, więc nawet my nie mamy problemu, żeby się komunikować z wszystkimi placówkami, które potrzebujemy tutaj do załatwienia różnych spraw. Później już mamy ten zupełnie inny świat. Świat osób, które pracują w Internecie i online, i pracują w kasynach dla tych dużych e-gamingowych firm. Tam płaca wygląda zupełnie inaczej.

Polacy są bardzo mile widziani, ponieważ jesteśmy dosyć dobrze wykształconym narodem i mamy naprawdę dobre stanowiska, i jesteśmy bardzo poważani w tym świecie e-gamingowym. Sama znam dużo osób, które pracują i to nie są tylko pojedyncze osoby, ludzie pracują tam już parami i są bardzo zadowoleni.

W pojedynkę zawsze jest ciężko, na jakiejkolwiek wyspie jesteśmy. Jeżeli to jest para i płacimy te 600-800 euro za wynajem mieszkania plus opłaty, powiedzmy, 1000 euro potrzebujemy miesięcznie na życie na Malcie i jeżeli dwie osoby pracują, zarabiają po 1000-1200 euro, naprawdę można sobie tutaj fajnie życie poukładać. W zależności od tego, gdzie i w jakim miejscu się pracuje, można zarobić więcej i można sobie naprawdę fajnie tutaj żyć na wyspie.

Kordian: To jeszcze wspomnij, jakie rozrywki na wyspie czekają na naszych rodaków, którzy tam przyjadą, bo zupełnie inaczej to prawdopodobnie wygląda, niż w Polsce.

Agnieszka: Zdecydowanie. Ta sfera jest bardzo otwarta i ciekawa. Festiwale właściwie się nie kończą. Nie wiem, kiedy one się zaczynają, ale ogólnie nigdy się nie kończą. Świętują tu dokładnie wszystko, co można świętować. Malta jest krajem katolickim, jest tutaj ponad 300 kościołów i każdy kościół ma swojego patrona, już od kwietnia zaczynają się tutaj fiesty tych patronów kościelnych, więc fiesty w każdym kościele odbywają się od poniedziałku do niedzieli, z wielkim zakończeniem i pokazem fajerwerków w ostatni dzień. Oprócz tego mamy jeszcze festiwale wina, piwa, czekolady, w ten weekend mamy Święto Truskawki, więc będą wszystkie możliwe rzeczy, które można zjeść z truskawką. Polecam, wszystko pycha.

Kordian: Jakim cudem mielibyśmy załatwić coś szybko w urzędzie, jak są same festiwale na wyspie? Przecież to nikt nie siedzi w biurze?

Agnieszka: Dokładnie. Oni ciągle świętują. Jak jest święto patrona w miejscowości Mosta, to wszystko jest praktycznie zamknięte. Ulice są poblokowane, ponieważ oni wystawiają mega wielkie kolumny i dekoracje ze świętymi statuetkami na ulicach, więc ulica musi być zablokowana, wszystko musi być zabezpieczone, więc tak naprawdę ruch jest utrudniony, jednak każdy turysta chce to zobaczyć i parkujemy 2-3 kilometry dalej, żeby dojść do centrum i zobaczyć tą całą ich paradę i cały festiwal, jak to wygląda.

Kordian: Naprawdę trzeba to lubić. Trzeba lubić żyć w takim miejscu zatłoczonym. Ja jakoś chyba jeszcze nie albo już nie.

Agnieszka: Festiwale to jest jedno. Jest festiwal od czekolady po truskawkę. Później mamy wielki festiwal, to już będzie w maju, Lost and Found, kiedy przyjeżdżają najlepsi DJ’e z Europy na pewno. Przyjeżdża dodatkowo sześć tysięcy młodzieży na wyspę. Potem mamy festiwal MTV w Valetcie. Jeżeli ktoś nie lubi takiego głośnego fiestowania, to naprawdę można odpocząć, można pójść na plażę, popływać na deskach, mamy świetne szkoły nurkowania, nie tylko polskie i również miejscowe, maltańskie i można naprawdę fajnie spędzić czas, pod wodą, w spokoju.

Przerwa w pracy

Kordian: Fantastycznie. Brzmi wszystko naprawdę fajnie. Jakbym był jeszcze raz dwudziestopięciolatkiem i miał tylko dziewczynę albo i nie, to chętnie bym się przeniósł na Maltę.

Agnieszka: To zapraszam na festiwal.

Kordian: Jeśli jesteś w tym wieku, to się wybieraj. A jak to wygląda na wyspie, rodzina z dwójką dzieci, edukacja? I służba zdrowia? Dwa aspekty.

Agnieszka: Wczoraj mieliśmy właśnie spotkanie z naszymi klientami. Jest to rodzina z Polski, mają trójkę dzieci, są to trzy fajne dziewczynki w różnym wieku i przyjechali na wyspę rok temu. Główny aspekt przyjazdu na wyspę była właśnie edukacja dla dzieci, podszkolenie się z języka angielskiego, więc dzieci przystąpiły tutaj do szkoły. Problemów z zapisaniem dzieci nie było, nawet jeżeli to jest w środku tego całego roku szkolnego. Nie mam jeszcze dzieci, więc nie mam tutaj doświadczenia, ale wszystko opowiadam ze strony klientów. Nie ma problemu, dzieciaki są naprawdę fajnie podszkolone, mówią z bardzo fajnym akcentem i często jest to powód, dla którego ludzie przyjeżdżają na wyspy, ale nie z zamiarem przylatujemy i zostajemy na wyspie, tylko przylatujemy na pewien czas, jest to rok lub dwa i wracamy.

Kordian: Dajemy dzieciom fundamenty i wracamy.

Agnieszka: Dokładnie. Wracamy. Często też przyjeżdżają klienci na pół roku. Mamy tutaj bardzo fajne szkoły językowe, które są dużo tańsze, niż gdzieś w Anglii czy Irlandii, łącznie z acommodation, to i tak wyjdzie dużo taniej, niż na innych wyspach i często też jest to powodem przyjazdu na wyspę dla innych grup, które tutaj przyjeżdżają uczyć się języka, czy biznesowego, czy całymi rodzinami. Oni mają wtedy zajęcia w grupach, rodzice osobno, dzieci osobno, plus do tego mają jeszcze różne aktywności poza szkołą, które też się odbywają w języku angielskim i z tymi ludźmi ze szkoły, więc oni tam też jeżdżą na różne wycieczki, na różne atrakcje sportowe i wodne, więc też ta edukacja wygląda troszkę ciekawiej.
Nie tylko książkowa.

Kordian: Rozumiem. A służba zdrowia? Słyszałem, że szpital ma bardzo dobrą markę. To jest chyba jeden szpital na wyspie? 

Agnieszka: Największy szpital, to jest szpital państwowy Mater Dei. Warunki uważam, że są dobre. Miałam okazję odwiedzić akurat moich znajomych, którzy mieli tam jakieś drobne problemy zdrowotne w szpitalu i oni są zadowoleni z obsługi. Sami mieliśmy też kontakt, w zeszłym roku mieliśmy grupę studentów, czternasto- szesnastolatków z wymiany z Erasmusa, z Polski, i mieliśmy tutaj jeden przypadek o szóstej rano zasłabnięcia jednej ze studentek i pojechaliśmy do szpitala. Wszystko się odbyło naprawdę szybko.
Badania, które zostały przeprowadzone, to same mnie zaskoczyły. Tak samo opiekunka grupy była też zaskoczona, ponieważ to wszystko odbyło się nieodpłatnie, potrzebowaliśmy tylko dowód i ubezpieczenie, które było wykupione wcześniej i został przeprowadzony balansowy test całościowy dla dziewczyny, która potrzebowała pomocy, więc uważam, że to było super. Załatwione na poziomie. A z drugiej strony, mieliśmy przypadek ostatnio naszej znajomej, Maltanki, która ma tutaj bardzo dobrą pozycję tutaj na wyspie i jej mąż, były pewne zmiany przeprowadzane przed samym szpitalem Mater Dei i upadł tak zupełnie niefortunnie i złamał sobie w kilku miejscach rękę w łokciu, i w związku z tym, że podobno mieli bardzo zajęty terminarz, jeżeli chodzi o operację, pacjent nie był zoperowany przez tydzień czasu. Dopiero przez jakieś telefony do odpowiednich osób, ten pacjent został zoperowany. Dla mnie to było dużym zaskoczeniem, że osoba tutaj miejscowa nie została tak dobrze potraktowana,
a tym bardziej że to było na terenie szpitala. Dla mnie to było bardzo zaskakujące. Czasami jest tak, że wyratują osoby z jakiejś bardzo ciężkiej przypadłości czy choroby, a czasami z błahostką się idzie i nie można nic załatwić. Tak jak ze wszystkim.

Kordian: Pod tym kątem jest pewnie i dobrze, i źle. Zależy, jak trafisz. Niestety samo życie. Teraz porozmawiajmy jeszcze o twojej Malcie. Za co najbardziej lubisz Maltę i jakie są twoje ulubione miejsca na Malcie i zajęcia?

Agnieszka: To chyba natura. Najbardziej lubię tę małą część zieleni, która tu jest na wyspie, bo chyba takiej mi najbardziej brakuje, jak myślę sobie o domu, o Polsce, to tej zieleni chyba mi tu najbardziej brakuje. Są tu takie miejsca, do których często wracam. Mogę polecić Ogrody Prezydenckie San Anton Garden w Atart, pięknym miejscem dodatkowo jest Boliwia Garden zaraz obok. Przyjemna zieleń.

Kordian: Pamiętam, jak zabrałaś mnie na skałki, gdzie zbieraliśmy bryłki soli.

Agnieszka: To jest kolejna rzecz, którą bardzo lubię. Mamy tutaj złoża soli, tak naprawdę są wszędzie. Po sztormach, kiedy ta woda zostaje pomiędzy skałkami, naprawdę można sobie fajnie zrobić własne spa i skorzystać z tej dobroci wyspy. Fajne zakamarki, fajne klify, miejsca do których ciężko dotrzeć, ale są grupy trekkingowe, dzięki którym odkryłam dużo fajnych miejsc na wyspie i często zabieram tam znajomych, którzy lubią trochę sportu, trochę wysiłku, trochę fajnych wrażeń i pięknych widoków.

Kordian: Bardzo się cieszę, że nam o tym wszystkim opowiedziałaś. Później podeślę ci plik, jeśli chciałabyś jeszcze coś dopowiedzieć, to go uzupełnij i wyślij. Dopiszemy to pod postem. Bardzo chętnie podzielimy się takimi informacjami z naszymi słuchaczami. Dziękuję ci serdecznie. Naprawdę była to przyjemna godzina. Fajnie było wrócić myślami na wyspę, którą rok temu miałem okazję zwiedzić. Mam nadzieję, że jeszcze tam będę. 

Agnieszka: Zapraszam ponownie. 

Agnieszka: Wiesz, nasze siły się połączyły, kiedy zaczęliśmy pracować w dwóch różnych agencjach, mówię tu o moim partnerze. Później otworzyliśmy naszą własną działalność tutaj na wyspie.

Kordian: To może porozmawiajmy o biznesie, jeśli chcesz, chwilę?

Agnieszka: Możemy chwilę tutaj wspomnieć, bo oprócz tego, że zajmujemy się wynajmem długoterminowym, nasza firma zajmuje się głównie wynajmem krótkoterminowym, czyli wakacyjnym. Posiadamy apartamenty na wyspie, w trzech różnych miejscowościach i tutaj mamy bardzo fajny serwis dla naszych klientów, oprócz transferów, oprócz wycieczek, wszystkich rzeczy, których potrzebują tutaj na wyspie, to możemy im zaserwować.

Kordian: Czyli jeżeli chciałbym wybrać się na wyspę, to mogę się do ciebie odezwać i znajdziesz mi jakąś akomodację? 

Agnieszka: Właśnie. Często przyjeżdżają klienci i pytają, teraz mamy np. tutaj gości z Gdańska, przyjechał tata z synem i są np. na takim tygodniowym kursie językowym. Oprócz tego są u nas zakwaterowani, szkoła jest dokładnie dwieście metrów od naszego apartamentu. Dodatkowo zrobiliśmy im taki plan, gdzie pojechać po szkole, co fajnego zobaczyć. Staram się dopasować to do wieku i potrzeb tutaj naszych klientów. Dodatkowo wynajęli sobie jeszcze za naszym pośrednictwem samochód na wyspie i mogą sobie też fajne dwa wolne dni, kiedy mają wolne od szkoły pojeździć i zwiedzić wyspę trochę inaczej, dotrzeć do tych bardziej odległych miejsc w krótszym czasie. Jeżeli chodzi o autobus, zajęłoby im to naprawdę dużo więcej czasu, a samochodem można podjechać, wszystko fajnie zobaczyć
i wrócić do apartamentu. 

Kordian: Tak jak słyszycie, Agnieszka może wam pomóc zorganizować sobie nocleg, albo kupić nawet sobie podejrzewam mieszkanie na wyspie. Gdybyście planowali skorzystać z pomocy Agnieszki, to kontakt w notatkach. Myślę, że lepiej jest korzystać z pomocy kogoś doświadczonego, niż wtopić, bo bardzo łatwo można narazić się na stratę.

Agnieszka: Z własnego doświadczenia wiem, często, nawet w zeszłym roku mieliśmy klientów, którzy mieli pseudo-wynajęty apartament. Były to dwie siostry bliźniaczki z mamą, które tak naprawdę do końca nawet nie mogły zaufać mnie. W związku z ich historią, z jaką się tam napotkały i mi opowiedziały, zaoferowałam im jeden z naszych apartamentów.  Obiecałam też, że pojadę po nie na lotnisko. Dla pewności, żeby wiedziały, że ja je odbiorę i przywiozę do apartamentu, który istnieje. One tak troszkę sceptycznie do tego podchodziły i powiedziały, że one za ten transport dziękują, bo tamta pani też miała ich odebrać z lotniska, a okazało się, że nikt nie przyjechał. Umówiłyśmy się, że ja czekam na nich pod apartamentem.

Kordian: Tacy ludzie powinni być ostrożni.

Agnieszka: To wszystko ma gdzieś swoje prawa i naprawdę trzeba uważać.

Kordian: Ja wam tylko jeszcze wspomnę, że jak wybierałem się na wyspę rok temu, to mój pierwszy nocleg na wyspie, to też była wielka wtopa. Szukałem noclegu przez Internet, trafiłem na hotel Europa, brzmiał bardzo europejsko, w środku zastałem dramat. Mój pokój to był pokój, do którego np. jak się okazało, dostęp mieli sąsiedzi z pokoju obok, ponieważ drzwi nawet nie były zamknięte na klucz. Ja wywędrowałem na wyspę z całym moim ekwipunkiem, sprzętem fotograficznym, kamery, gimbale itd. i przez to niestety momentalnie zrezygnowałem z tego hotelu. Na szczęście poratował mnie wówczas kolega. Jak widzicie, warto skorzystać z pomocy kogoś doświadczonego, kto ma taką, a nie inną rekomendację, chociażby na grupach Facebookowych. Nie ryzykujcie, tylko korzystajcie z pomocy ludzi, którzy Was po prostu na minę nie wsadzą. Coś jeszcze możemy dopowiedzieć?

Kordian: Bardzo chętnie. Jeżeli masz jakieś usługi zaprzyjaźnione, które mógłbym podlinkować, to też możesz podesłać. Łatwiej będzie innym odsyłać kogoś do tego posta, do podcastu i niech są wszystkie linki.

Agnieszka: Tak, oczywiście. Ja dodam naszych partnerów, z którymi współpracujemy, jeżeli chodzi o szkoły nurkowania, o szkoły językowe. Co więcej, na naszej stronce umieszczone są wszystkie festiwale, wszystkie koncerty, wszystkie ciekawe wydarzenia, które są na wyspie, więc zanim się przyjedzie, już można sobie zrobić fajny plan, w który dzień, jaką atrakcję sobie zapewnić.

Dokładnie, więc można sobie zrobić fajny plan, w które dni najlepiej wynająć samochód, w które dni najlepiej pojechać np. na wyspę Gozo, a kiedy popłynąć na Blue Lagunę, żeby nie było tłoczno, a żeby można było fajnie się zrelaksować.

Kordian: To była Agnieszka. Mieszkanka Malty. Dziewczyna, która chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami, jak słyszeliście. Jeżeli będziecie mieć jakieś dodatkowe pytania, to śmiało piszcie do Agnieszki na Facebookowej grupie Polacy na Malcie. Link w notatkach do tego podcastu. Oprócz tego załączę Wam mnóstwo różnych informacji, myślę, że bardzo przydatnych dla kogoś, kto, czy to w celach turystycznych, czy w celach osiedleńczych wybiera się na Maltę, myślę, że sprawą Agnieszki takich informacji nam nie zabraknie.

Gościem kolejnego odcinka, będzie Klaudia Cach. To jest osoba, która wyemigrowała z Polski do Włoch. Mieszka w Sorano. O wszystkich perypetiach dowiecie się z samego podcastu. Zdradzę Wam tylko, że Klaudia Cach, razem z mężem prowadzą fantastyczne apartamenty dla turystów. Można więc będzie dodatkowo skorzystać z tej informacji i np. pojechać sobie do Włoch. Posłuchajcie kolejnego odcinka podcastu. Za dzisiaj Wam serdecznie dziękuję i do usłyszenia.

Przydatne linki:

Link do strony Agnieszki na Facebook’u

Zaprzyjaźniona z Agnieszką szkoła nurkowania na Malcie

Polecana przez Agnieszkę szkoła języka angielskiego na Malcie

Agnieszki profil na Facebook’u – piszcie, tylko powołajcie się na podkast Emigracja Oswojona

Wspomniana w podkaście grupa Polacy na Malcie na Facebook’u

Lokalne biuro turystyczne, z którym zwiedzicie wyspę w niebanalny sposób – rekomendacja Agnieszki!

Współautorzy:

Transkrypt: Patrycja Zagórska

Muzyka do podkastu: Dariusz Plecki

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here