Ni pies ni wydra czyli angielska pogoda

Ni to zima ni wiosna ni jesień. W zasadzie nie mam pojęcia co to za depresja za oknem. 

Ratuje mnie jedynie fakt, że jadę do pracy i jest ciemno, wychodzę z pracy i dalej ciemno. 

Na nocki robię czy co? 

Taka właśnie aktualnie jest pogoda. Nie zwykłem na nią narzekać bo specjalnie nie sprawia mi różnicy czy pada w Polsce czy w Anglii. Tutaj przynajmniej więcej mamy pubów w drodze z pracy, by pójść z kolegami z działu obok. 

Ta osławiona “angielska pogoda” dopadła nas dopiero na jakiś tydzień przed świętami. Od tego czasu rzeczywiście jest nie za ciekawie.
Wcześniej jednak legendarna pogoda praktycznie nie różniła się od polskiej. Raz deszcz, raz słońce. Czasami słońce i deszcz na zmianę przez jeden dzień. Nie ma co narzekać bo kumpel ze Szkocji płakał ostatnio, że nawet parasole im nie potrzebne, bo deszcze padają we wszystkich kierunkach a najczęściej z dołu. No więc tak źle nie jest. 

Ponieważ jednak nie miałem dość odwagi by dostarczyć dowodów uprawniających mnie do marudzenia i nie wyszedłem z aparatem na deszcz by zrobić kilka zdjęć, to zilustruję ten artykuł o niczym (czyli o pogodzie) zdjęciami “wziętymi” jesienią… kiedy jeszcze jak przysowiowy tonący brzytwy, chwytałem się ostatnich promieni słońca. 

Jeszcze wtedy nie było aż tak ponuro… aż tak mokro… aż tak depresyjnie. 

Na fotografiach skropione promieniami słońca wysuszone porannym deszczem (czy jakoś tak) przepiękne błonia w centrum Cambridge.

Byle do wiosny.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here