Pod słońcem Sorano Klaudia Cach

Moim gościem dzisiaj będzie dziewczyna, która wyemigrowała z Polski do Włoch. Poznaliśmy się dzięki wspólnym znajomym. Jak to w życiu bywa, gdzieś te znajomości do ludzi wracają. Klaudia Cach mieszka we Włoszech w okolicach Sorano. Jeśli część z was jeszcze tam nie trafiła, to miejscowość tą mogliście oglądać na reklamie Fiata 500 XL. Taka reklama z pewną niebieską tabletką – fragmenty tej fantastycznej miejscowości można było w niej zobaczyć. Klaudia mieszka w okolicy Sorano razem z mężem. Prowadzą biznes we Włoszech. Jaki to biznes? Opowie Wam już wkrótce.

Gospodarcza sytuacja we Włoszech jest prawdopodobnie równie ciężka jak w Grecji. W Wielkiej Brytanii dużo spotyka się Włochów, którzy całkiem niedawno opuścili swoją ojczyznę. Emigrują w poszukiwaniu pracy. Porozmawiam z Klaudią, czy jest to bardzo odczuwalne i czy obsuwająca się gospodarka rzutuje widocznie na życie przeciętnego mieszkańca?

Ciężko nazwać Klaudię przeciętnym mieszkańcem. Zaraz się o tym przekonacie. Jest to osoba przedsiębiorcza, energiczna. Można poczytać o niej na różnych blogach. Myślę, że po dzisiejszym odcinku, sami będziecie mieli ochotę dowiedzieć się więcej na temat Klaudii i jej biznesu. W linkach pod podcastem, będziecie mogli dowiedzieć się, gdzie znajdziecie dodatkowe informacje zarówno o samej miejscowości, jak i o firmie, którą prowadzi Klaudia Cach.

Wysłuchajcie podkastu z Klaucią Cach “Pod Słońcem Sorano”

Umbria , Fotografia: Rafał Grądzki

Podkast w wersji do czytania:

Kordian: Witaj Klaudio!

Klaudia: Cześć! Witam wszystkich.

Kordian: Udało mi się coś wygooglować na twój temat. Pochodzisz z Rudy Śląskiej. Studiowałaś w Katowicach. Kiedy wyjechałaś z Polski? Co było katalizatorem do tego wyjazdu?

Klaudia: Zacznę od tego, że mieszkałam w Rudzie Śląskiej. Nie pochodzę stamtąd. Moja rodzina pochodzi z Rzeszowa z Łańcuta. Moja mama przeniosła się do Katowic, potem mieszkałam z ciocią w Rudzie Śląskiej. Przeniosłam się do Włoch ze względu na mojego męża. Byłam tu na wakacjach. Przyjeżdzałam do mamy. Mama pracowała we Włoszech. Poznałam mojego męża i tak się stało.

Na samym początku naszej znajomości nie byłam przekonana, bo myślałam, że nie będzie możliwy związek między dwoma różnymi kulturami, między Polką i Włochem. Włosi mi się nie podobali. Wiadomo, są różne stereotypy. Włochów, których poznawałam na różnych imprezach, to widziałam jak to wygląda. Miałam swój pogląd na ten temat, dość nieciekawy. Jednak okazało się, że rzeczywistość jest zupełnie inna, kiedy jest się w tym kraju. Poznałam tutaj bardzo fajnych ludzi. Bardzo się zakochałam w moim mężu. Studiowałam psychologię i miałam zupełnie inne plany.

Kordian: Mieszkasz obecnie w Grotte di Castro, niedaleko Orvieto. Opowiedz trochę jak tam jest? Jak jest we Włoszech? Przyznam się przed wami, że nie byłem we Włoszech. Dzisiaj odkrywam Włochy.

Klaudia: Mieszkam w fajnym miejscu, bo blisko jest Toskanii i blisko Orvieto. Pracuję w Toskanii w Sorano. Mamy ośrodek turystyczny. Jest blisko do Rzymu. Właściwie wszędzie mam blisko – nad morze godzina, na termy 40 minut, nad jezioro 3 minuty. Fajne miejsce.

Na początku było mi ciężko, bo w Rudzie Śląskiej miałam wszystkie centra blisko typu supermarkety. Tutaj jak wracałam z pracy, kiedy miałam zmiany do drugiej, to sklepy były zamknięte. Musiałam wrócić do domu i wyjść z powrotem. Nie mogłam po drodze załatwić sobie niczego. Brakowało mi przestrzeni – kina, restauracji, dużych ośrodków. Brakowało mi galerii handlowych bardzo. Człowiek się przyzwyczaja.

Tutaj jest piękna natura. Sama droga do pracy jest bardzo przyjemna. Mam pagórkowate tereny, piękną zieleń. To co mi się tutaj podoba – cały rok jest zielono. Jest więcej światła. O godzinę dłużej. Jest to bardzo zauważalne. Szczególnie w zimie. Pojechałam do Polski w listopadzie czy w okresach zimowych i brakowało mi tego światła. Wracałam tutaj i od razu czułam się lepiej.

Kordian: Jak widzicie u mnie w postach i podcastach, możecie nakarmić nie tylko dusze słowami moich gości, ale także możecie zobaczyć fotografie, które staram się zamieszczać w postach, aby były ciekawsze.

Tym razem wesprę się fotografiami mojego przyjaciela Rafała Grądzkiego, który był w Umbrii. Mam jego zgodę na pokazanie Wam tych terenów. Dzięki temu trochę przybliżę wam lokalne klimaty. Poproszę też Klaudię, aby wysłała nam trochę dobrych zdjęć związanych z biznesem, który prowadzi.

Myślę, że nie trzeba nikogo przekonywać do tego, że kraje Europy Południowej, mają to do siebie, że jest tam dużo słońca, a ludzie są pogodni. Stereotypy stereotypami – jak jest naprawdę?

Umbria, Fotografia Rafał Grądzki

Klaudia: Jeżeli chodzi o Polaków, którzy przyjeżdżają do Włoch, to od razu się zmieniają. Nie wiem czy to jest wpływ wakacji czy tego słońca. Włosi i Polacy wcale się nie od siebie nie różni. Moja rodzina włoska bardzo lubi Polaków. Spotkałam się dobrą opinią na temat Polaków. Jan Paweł II był bardzo znaną i docenianą postacią tutaj. Oprócz tego, bardzo dużo Polek przyjeżdzało tu do pracy. Mają bardzo dobrą opinię na temat Polaków.

Jeśli chodzi o Włochów – oni od paru lat trochę bardziej narzekają ze względu na sytuację polityczną, kryzys. Zaczyna to się trochę zmieniać. Jest coraz lepiej.

Kordian: Zaraz poszerzymy sobie ten temat. Gdybyś mogła nam przybliżyć nieco taką włoską rodzinę. Może znamy ją z filmów, ale ty ją znasz od środka. Jak to jest? Mówi się, że włoska rodzina to model postawiony na silnej matce, która trzyma całą pieczę nad rodziną.

Klaudia: To prawda. Trochę tak jest. W mojej rodzinie tak jest. Wiele kobiet z pokolenia mojej teściowej nie pracuje. Moja teściowa też nie pracuje. Ona zajmuje się domem. Kobiety i mężczyźni przywiązują dużą uwagę do porządku w domu. To mnie bardzo zaskoczyło. Bardziej niż my. Moja teściowa musi mieć wysprzątane na tip top. Zajmuje się konkretnie domem. Jeśli chodzi o młodszych ludzi, to zaczyna się to zmieniać.

Siostry mojego męża pracują. Dzieci rodzą się dużo później. O 5 lat przesunęła się ta granica. Nie wiem jak w Polsce to wygląda. Tutaj około 30-35 lat zakłada się rodzinę. Wcześniej ciężko spotkać kobietę w wieku 27 lat, która ma już dziecko.

Kordian: Włosi, z tego co słyszałem, późno opuszczają dom rodzinny.

Klaudia: Powiedziałabym, że teraz jest to związane bardziej z kryzysem. Pracy jest mniej, więc rodzice trochę utrzymują dzieci. Nie ze względu, że one tego nie chcą. Wszyscy znajomi mojego męża, którzy ustabilizowali sie finansowo, w końcu wyprowadzili się z domu rodzinnego. Ci, którzy mają dziewczyny. Niektórzy są sami. Dopóki nie mają kobiety, to często mieszkają z rodzicami.

Kordian: Sytuacja gospodarcza wraca jak bumerang w dzisiejszym wywiadzie. Czy ona już w twoim regionie jest bardzo odczuwalna? Myślałem, że bliżej Południa Włoch, że np Neapol ucierpiał najbardziej. Tereny turystyczne jak Toskania, Umbria – tam też odczuwalny jest kryzys gospodarczy?

Klaudia: Tak. Myślę, że tereny południowe zawsze miały problemy ekonomiczne, z pracą. Turystyka to 6 miesięcy pracy. 6-7 miesięcy. Od maja do września. Potem jest okres Nowego Roku. Poza sezonem jest to trochę martwy teren.

Kordian: Hotele nie są z gumy. Nawet jeśli jest nadmiar turystów latem, to nie da się ich rozciągnąć, a później przez pozostałą część roku jest trudniej.

Klaudia: Jest gorzej.

Kordian: Jaka jest pogoda poza sezonem u was? Klimat zbliżony do polskiego?

Klaudia: Nie, chyba jest cieplej. Listopad jest deszczowy. W okresach, kiedy turyści z zagranicy nie przyjeżdżają jak październik, gdzie uważam, że październik jest bardzo fajnym miesiącem. Można też zamówić na ostatnią chwilę.

Taki okres jak październik, kwiecień, maj, kiedy wiadomo że będzie ładna pogoda i wtedy zamówić pobyt. To jest super okres na zwiedzanie. My też mamy SPA, to nam bardzo pomogło w naszym ośrodku. Polaków to aż tak nie interesuje, ale Włosi przyjeżdżają z tego względu, że pójdą na 2 godziny na SPA, potem zwiedzą Sorano, pojadą nad jezioro i to im wystarczy.

Kordian: Dużo jest Polaków w twojej okolicy?

Klaudia: W okolicy nie. Mam bardzo dużo Polaków turystów. Dużo Polaków do mnie przyjeżdża, bo już poznali mój ośrodek. Jesteśmy polecani.

Umbria, Fotografia Rafał Grądzki

Kordian: Mam nadzieję, że Włochy wyjdą z tego kryzysu, chociaż mówi się, że Włochy to trochę druga Grecja – trzeba będzie im pomóc. Czy mimo tej sytuacji gospodarczej, która dotknęła Włochy. doradziłabyś Polakom emigrację do Włoch, czy raczej poczekałabyś, aż się to wszystko uspokoi?

Klaudia: Bardzo trudne pytanie. To zależy od tego, kto czego szuka i gdzie chciałby się przeprowadzić. Jednak teraz lepiej przeprowadzić się do większego miasta. Niby konkurencja jest większa, ale dużo łatwiej znaleźć pracę, niż na takiej wiosce, jak ja mieszkam. Wiadomo, wiele osób jest zakochanych w takich terenach Toskanii.

Lepiej najpierw poszukać sobie pracy, niż przyjeżdżać i na ślepo szukać. Albo mieć jakikolwiek kontakt z kimś, kto mógłby nam pomóc. Z kimś kto zna sytuację. Jeśli chodzi o samo życie, to jestem bardzo zadowolona. Pomimo tego, że jest taka trudna sytuacja. My też mamy kredyty. Moja rodzina ma firmę budowlaną, która kiedyś super prosperowała. Cały czas pracują, ale to są zupełnie inne pieniądze.

Jesteśmy w miarę spokojni, ale był taki okres, że było ciężko. Byłam w ciąży i wtedy był najgorszy okres 3 lata temu. Akurat zwolniło się paru pracowników i wszystko się zmieniało w tej firmie. Mogą być trudniejsze okresy. Trzeba być przygotowanym finansowo, jak się tu przyjeżdża. Mieć zaplecze finansowe, albo znać kogoś. Ja bym na ślepo nie pojechała, ale ja mam taką naturę. Chociaż są osoby, które spontanicznie wyjeżdżają.

Kordian: To prawda. Powiedziałaś mi w trakcie naszej ostatniej rozmowy, że macierzyństwo zaskoczyło cię bardziej od emigracji.

Klaudia: Zdecydowanie. Nasz wywiad zupełnie inaczej by wyglądał, gdybyśmy go przeprowadzali 3 lata temu, przed tym jak urodziła się moja córka. Byłam na pełnych obrotach. Byłam codziennie na ośrodku, od rana do wieczora. Też trochę narzekałam na pracę, bo wydawało mi się, że za dużo pracuję. Teraz widzę, że jednak dziecko to prawdziwa i ogromna praca. Teraz pracuję mniej – na pół etatu. Głównie jestem pod telefonem. Jak mnie potrzebują, to dzwonią do mnie.

Kordian: Współpracujesz z firmami w Polsce?

Klaudia: Tak. Współpracuję z osobami, z blogerami. Teraz z bardzo fajną panią Magdaleną rozpoczynam współpracę. Bardzo ciężko współpracować z agencjami. Byłam raz na targach turystycznych. Jest ciężko nawiązać współpracę. Bardzo bym chciała współpracować z agencjami w Polsce, mimo tego, że kontaktuję się z nimi, to nie ma odpowiedzi. Z takimi osobami pojedynczymi, które prowadzą firmę współpracuję i bardzo fajnie się to układa.

Korzystając z rekomendacji Klaudii odszukałem stronę Pani Magdaleny i stwierdzam, że to wspaniały blog o Włoszech, który jeśli rozważasz odwiedzenie tego kraju powinieneś poznać.

Link tutaj

Kordian: My poznaliśmy się  za sprawą mojej kuzynki. Nie wiem czy pamiętasz?

Klaudia: Tak.

Kordian: W planach miałem odwiedzić twój ośrodek. Może jeszcze kiedyś do tego dojdzie. Jest cię w dużo w internecie – na blogach internetowych innych osób. Trochę poczytałem. Ośrodek jest imponujący. Jak się prowadzi tego typu biznes we Włoszech? Ze strony urzędów – jest to trudne przedsięwzięcie? Czy jednak łatwiej niż w Polsce?

Klaudia: Myślę, że jest trudniej niż w Polsce, chociaż nie mam tam doświadczenia. Wszędzie ciężko jest mieć swoją firmę, bo trzeba cały czas nad tym pracować, myśleć o tym samemu. Nie idziesz samemu na 8 godzin do pracy. Wracasz i nie myślisz o pracy. Ja właściwie cały czas jestem pod telefonem. Ciągle ktoś do mnie pisze i ja odpowiadam.

Jeśli chodzi o biurokrację, to na pewno jest tutaj ciężko. Robię mały remoncik w domu i czekam już miesiąc na pozwolenie na otwarcie samych okien. Wyobraźcie sobie jak to wygląda w firmie, gdzie chce się coś zmienić. Podatki są wysokie. Nie jest to takie proste. Chyba nigdzie nie jest łatwo. Mało jest krajów przyjaznych firmom. Słyszałam, że w Szwajcarii jest łatwiej, jeśli chodzi w porównaniu do Włoch. Nie wiem jak jest w Polsce.

Kordian: W Anglii nie jest najgorzej. Mieszkam tu 6 lat. Urzędu jeszcze nie widziałem, abym musiał się spotkać z jakimś urzędnikiem. Wszystko załatwia się online. Bardzo fajne są metody przypominania przez urząd o różnych moich obowiązkach podatkowych. Trzeba być naprawdę krnąbrną osobą, aby nie nadążać za przepisami, które same wpadają do skrzynki mailowej.

Odpukać, mam nadzieję, że się to nie zmieni po Brexicie. Ciągle na niego czekamy. W Polsce prowadziłem działalność gospodarczą kilkanaście lat. Kontrole skarbowe, dziwne stawianie się w urzędach, bo zabrakło podpisu na dokumencie, który był w pełni ręcznie wypełniony – zdarzało się.

Jak to wygląda we Włoszech? Czy też masz poczucie, że czujesz oddech urzędu podatkowego na plecach? Czy jednak jest spokojnie?

Klaudia: Jeśli o to chodzi, to nie czuję, ale ciągle się tego boję, że przyjdzie ta kontrola. Od kiedy pracuję w ośrodku, to nikt do nas nie przyszedł. Tylko raz przyszli karabinierzy. Policja i karabinierzy to są dwie różne rzeczy. Policja ma tu inny podział. Przyszli skontrolować ile osób pracuje. Takiej kontroli skarbowej nie miałam, a pracuję od 2012 roku. Przez 7 lat jeszcze się to nie zdarzyło. Wiem, że jak przychodzą, to zawsze próbują coś znaleźć. Jak wszędzie. Jeśli chodzi o załatwianie online, to też to wchodzi powoli, jednak nie jest to dopracowane. Teraz jest trochę większa pomoc dla matek od państwa. Są dodatki do żłobka. Teraz ja do żłobka moją córkę wysyłam. Czekam już ponad 30 dni na odpowiedź. A podobno powinni odpowiedzieć do 30 dni. Czasami zdarza się tak, że mają termin do 30 dni, a nie respektują tego. Powoli do tego dojdą też.

Kordian: Chciałem zapytać o różnicę w kosztach życia między Włochami, a Polską. Jesteś w stanie porównać sobie, ile płacisz we Włoszech za różne media, podatki, usługi, i czy pamiętasz jak to było w Polsce?

Klaudia: Jeśli chodzi o podatki, to myślę, że ludzie zarabiają tutaj trzy razy więcej, a płacą dwa razy więcej za różne rzeczy. Taka proporcja jest tutaj dla mnie.

Niektóre rzeczy kosztują tyle samo. Na przykład środki czystości moim zdaniem kosztują tyle samo. Nawet teraz jak byłam z ciocią oglądać meble, wujek pytał się mnie ile kosztują meble. Nota bene produkowane w Polsce. Ceny tych mebli są bardzo zbliżone do tych w Polsce. Niektóre rzeczy kosztują tyle samo, a zarabia się te 2-3 razy więcej. Myślę, że ten poziom jest większy ludzi, którzy mają pracę. Jeszcze są ludzie, którzy nie pracują. Myślę, że w Polsce jest mniejsze bezrobocie.

Kordian: Mówi się o bezrobociu w Polsce, które jest w tej chwili powodowane różnymi gratisami od państwa. To jest bezrobocie z wyboru. Natomiast we Włoszech z tego co słyszę od moich znajomych, którzy dojechali do Anglii właśnie z Włoch, to wyjechali za pracą. Nie było tej pracy.

Klaudia: Bardzo wielu Włochów wyjeżdza za granicę i tam szukają pracy. Kuzyn mojego męża pracuje w Czechach. Wiele osób znam, które wyjeżdżają do Anglii albo na północ. Tam jest więcej pracy. W Rzymie czy innych większych miastach.

Kordian: Jak daleko masz do większego miasta, w którym jest szpital, ośrodki zdrowia?

Klaudia: To też jest delikatny problem. Mamy mały szpitalik 10 minut od siebie i od ośrodka. Wyspecjalizowany, większy szpital jest już godzinę drogi. Są helikoptery, więc jeżeli jest nagły wypadek, to wysyłają helikopter.

Umbria, Fotografia Rafał Grądzki

Kordian: Jak poziom służby zdrowia we Włoszech? Mówi się, że w Polsce na wszystkie usługi planowe trzeba czekać nawet lata.

Klaudia: Tutaj płaci się właściwie za każdą wizytę, jeśli nie osiąga bardzo niskiego pułapu dochodów. Każda wizyta kosztuje 10-15 Euro. Tak się czeka miesiącami. Tutaj zamawia się wizyty w aptece lub centra przy szpitalach, gdzie się wchodzi i zamawia tę wizytę. Czasami bardziej opłaca się iść prywatnie niż czekać miesiące na specjalistę. Kosztuje na przykład 10 Euro drożej.

Kordian: Nie ma czegoś takiego, że jest bezpłatna służba zdrowia?

Klaudia: Zupełnie nie. Jeśli to są poważniejsze choroby to w szpitalu tak.

Kordian: Jacy są Włosi? Miałem kontakt z dziewczyną, która mieszka w Rzymie. Włosi w specyficzny sposób traktują Polki. Usłyszałem od niej niepochlebne słowa odnośnie Włochów – mężczyzn. Czy to się przekłada na wszystkie kobiety, czy tylko na naszą nację? Są inaczej nastawieni do Polaków?

Klaudia: Myślę, że teraz młodzi ludzie mają trochę inną świadomość. Zaczyna się to zmieniać. Był taki pogląd. Też się z tym spotkałam. Jak chodziłam na imprezy lokalne. Myśleli, że jak dziewczyna z zagranicy w ogóle, to będzie łatwiej porozumieć się z nią w jakikolwiek sposób.

Włoszki są dużo bardziej zimne, stanowcze, odważne. My jesteśmy przyzwyczajone do innego traktowania. To nie jest absolutnie nasza wina. My jesteśmy przyzwyczajone, że można normalnie porozmawiać, a oni mogą to odbierać, tak, że my jesteśmy dostępne. Trzeba być bardziej stanowczym. Jak dziewczyny będą we Włoszech, to nie za bardzo się uśmiechać, tylko stanowczo, jeśli się nie zna tej osoby.

Kordian: Czyli jednak różnice mentalne są?

Klaudia: Są. Na pewno.

Kordian: Co jeszcze zachwyciło cię we Włoszech?

Klaudia: Luz większy jest. Nie ma kwadratowego podejścia do różnych rzeczy.

Kordian: A jak włoska kuchnia?

Klaudia: Pyszna. Bardzo lubię też polskie potrawy. Po paru lat już mniej proszę ciocię, żeby mi przywoziła różne produkty. Wcześniej lubiłam kiełbasy, pasztety, ser biały.

Kordian: Jak twojemu mężowi przypadła do gustu polska kuchnia?

Klaudia: Gotuję po włosku dla mojego męża. Zawsze się śmieje z mojego męża, że jest nacjonalistą i nie wiem dlaczego jest z Polką. Bardzo się we mnie zakochał, ale jest bardzo przywiązany do Włoch, do włoskiej kultury. Wszystko co włoskie jest najlepsze. On nie lubi eksperymentów w kuchni. Młodzi ludzie bardziej już eksperymentują. Sushi jest bardzo popularne. Mój mąż jest bardzo tradycjonalny. Lubi potrawy takie jakie babcia mu gotowała, jak jego mama. Staram się do tego dostosowywać, ale nie robię sama makaronu.

Kordian: Mogłabyś wymienić kilka potraw, które u ciebie są cykliczne w każdym tygodniu w domu?

Klaudia: My na obiad jemy zazwyczaj makaron, a na kolację mięso, jajka. Na ciepło jemy kolację. Bardzo łatwe są potrawy. Jestem bardzo zadowolona z kuchni, bo nie muszę stać jak moja ciocia nad kuchnią i gotować zupy, ziemniaki, mięso. Sos to kwestia 15 minut. Nawet takie Ragù alla bolognese, które gotuje się dwie godziny, to samo przygotowanie to 15 minut. Jest to bardzo proste. Spaghetti z tuńczykiem, sosem pomidorowym i cebulką. Na kolację jakieś mięso. Kiełbaski, steki, ryby. On bardzo lubi owoce morza.

Umbria, Fotografia Rafał Grądzki

Kordian: Za czym najbardziej tęsknisz, jeśli chodzi o Polskę?

Klaudia: Już coraz mniej tęsknie za czymkolwiek. Wcześniej tęskniłam dużo bardziej. Przed urodzeniem dziecka. Teraz jak mam dziecko, to dużo bardziej doceniam ten pobyt. Może gdybym mieszkała w Polsce, na wsi, to też by trochę inaczej wyglądało. Wszystko zależy od tego, gdzie się wcześniej mieszkało, co się wcześniej robiło. Mieszkałam w większym miejscu, blisko dużych miast. Tutaj jestem na wsi. Dziecko ma naturę, mamy ogród. Tam miałam mieszkanie. Teraz doceniam przestrzeń, to że moje dziecko lata sobie po całym domu. Mam fajne koleżanki. Nie mam ich za dużo, bo nie lubię mieć za dużo osób wokół siebie.

Kordian: Postawić na jakość znajomości, dopieścić ją, spotkać się z ludźmi. Tak jest fajniej.

Klaudia: W tych miasteczkach są plotki. Jest zawiść. Mówią zawsze o Polakach – że jest zazdrość wśród Polaków. To  nie tylko. Należy dobrać sobie odpowiednie towarzystwo wszędzie.

Umbria, Fotografia Rafał Grądzki

Kordian: Czy zamierzasz uczyć swoje dzieci języka polskiego?

Klaudia: Moje dziecko mówi po polsku. Do mnie odzywa się po włosku, bo wie, że rozumiem. Do mojej cioci mówi po polsku. Nie wiadomo, czy nie będą chciały pojechać na studia do Polski. Chciałabym, aby sama wybrała swoją drogę. Jak nie będzie chciała iść na studia, to jej nie będę zmuszać. Jak będzie chciała być fryzjerką, pielęgniarką, nauczycielką – w tym postaram się jej pomóc.

Kordian: Jakbyś miała zdefiniować Toskanię czy Umbrię, to co byś mogła o nich opowiedzieć, aby zachęcić do przyjazdu?

Klaudia: Są przepiękne widoki. Piękne miasteczko średniowieczne. Ja nie zwracałam na to aż ta uwagi, ale wiem, że wszyscy, którzy przyjeżdżają to są zachwyceni miasteczkami. Moja mama jak zobaczyła to powiedziała, że chce tu umrzeć. Moja mama mieszka teraz nad morzem, ale bardzo lubi wracać do tych terenów. Podobają jej się miasteczka na skałach, średniowieczne. Są przepiękne. Super są termy w Saturni czy Bagni San Filippo , bo jest wiele ośrodków termalnych we Włoszech. Między innymi nasze. Bliskość do morza, bo to tylko godzinka drogi. Piękny jest półwysep Argentario. Moja siostra będzie prowadziła teraz agroturystykę nad morzem, to mogę polecić. Wiele jest do zwiedzenia. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jeżeli ktoś lubi naturę i wyjątkowe widoki. Nigdzie nie ma takich widoków.

Kordian: Gdybyście planowali wakacje w ciepłym kraju, to niekoniecznie myślcie wyłącznie o wyspach, ponieważ w ośrodku Klaudii możecie wypocząć, zaznać słonecznych kąpieli. Jest ciekawa okolica. Do tego polska obsługa, jeśli ktoś tego wymaga, czyli nie trzeba gimanstykować języka. Klaudia, myślę, że możemy zaprosić do ciebie do ośrodka. Link do strony internetowej załączę pod podcastem. Taki bonus do dzisiejszej rozmowy. Dziękuje ci za to, że chciałaś się podzielić swoimi doświadczeniami z życiem na emigracji.

Klaudia: Również dziękuje. Gdyby ktoś chciał do mnie napisać, to możecie napisać do mnie na Facebooku, albo Kordian napisze gdzieś mojego maila pod podcastem. Też chciałam powiedzieć, że fajnie mieć kogoś, kto rozmawia po polsku, ze względu na problemy. Póki ich nie ma, to da się dogadać. Włosi z angielskim stoją trochę słabiej. Da się dogadać. Najgorzej kiedy są problemy. Miałam sytuacje, że ktoś dzwonił i zablokował się na drodze, czy miał problemy z kartą kredytową na lotnisku, z wypożyczeniem samochodu. Wtedy fajnie mieć kontakt do kogoś, kto mówi po polsku. Szybciej jest wtedy.

Kordian: Może jeszcze dopowiesz nam. Gdybyśmy planowali wybrać się do ciebie z Polski, to dokąd najlepiej zaplanować sobie podróż? Gdzie wynająć samochód? Jak do ciebie dotrzeć? Na tę wieś pewnie trzeba dotrzeć.

Klaudia: Bardzo często ludzie przyjeżdżają samochodami, kiedy są w czwórkę, bo opłaca się taka podróż. Zatrzymują się gdzieś po drodze. W Wenecji jest bardzo fajny ośrodek, w którym zatrzymują się na jedną noc, potem dalej jadą do nas. Można też do Rzymu samolotem i wynająć samochód. Trzeba pamiętać, żeby mieć kartę kredytową z dostępnymi 1500 Euro na niej.

Kordian: Miło mi było bardzo usłyszeć twój głos. Nie rozmawialiśmy chyba z rok, więc tym przyjemniej było odświeżyć znajomość. Dziękuje ci bardzo za udział w podcaście,

Klaudia: Ja również bardzo dziękuje.

Kordian: Do usłyszenia, a być może do zobaczenia.

Moi drodzy, zawędrowaliśmy dzisiaj do Włoch. Gdybyście chcieli dowiedzieć się jeszcze jak wygląda życie w innych krajach, to słuchajcie mojego podcastu regularnie. Byłem już we Francji, niedługo zawędruję do Holandii. Będę się z wami dzielił doświadczeniami o emigracji różnych osób.

Mam też poważniejsze plany. Jestem stacjonarnie związany z Wielką Brytanią, to chciałbym na moim podcaście, w ramach mojego bloga, stworzyć coś w rodzaju poradnika na trudne tematy. W tej chwili na moim blogu znajduje się film ze spotkania z dziewczyną, która pomaga w uporaniu się z depresją akulturacyjną. Myślę, że może to dotyczyć wielu emigrantów. Może to dotyczyć ciebie, twoich znajomych. Czasami warto zaobserwować symptomy, u kogoś z kim spotykacie się codziennie, a kto ostatnio zaczął zachowywać się inaczej.

Chciałbym, aby mój podcast służył również wam. Piszcie pod podcastem w komentarzach jakie są wasze przemyślenia na dane tematy albo jakie tematy chcielibyście, aby zostały poruszone w podcaście. Postaram się dotrzeć do specjalistów, do ludzi związanych z różnymi branżami, rozwiązującymi różne problemy. Daje wam moje słowo, że dołoże wszelkich starań, aby ten podcast właśnie wam posłużył. Cieszę się, że możemy zawędrować w inne rejony Europy, bo ludzie z naszego kraju wyjeżdżają do różnych krajów, nie tylko Europy, ale i świata. Mam nadzieję, że do nich dotrzemy.

Dziękuje wam za wysłuchanie dzisiejszego podcastu. Usłyszymy się w kolejnym. Jeszcze nie wiem gdzie tym razem zawędruję. Dziękuje wam bardzo za obecność.

Przydatne linki:

Kontakt email do Klaudii:
klaudiacach@gmail.com

Link do strony Villagio Le Qerce na facebooku i strony domowej http://villaggiolequerce.com

Godna polecenia (zdaniem Klaudii bowiem ja nie testowałem) wypożyczalnia samochodów www.rentalcars.com/

Współautorzy:

Transkrypt: Patrycja Zagórska

Muzyka do podkastu: Dariusz Plecki


2 COMMENTS

  1. Klaudia prowadzi świetny ośrodek w Sorano, w południowo-wschodniej części Toskanii. Wielu czytelników mojego bloga – przy okazji bardzo dziękuję za link do mojego bloga o Włoszech, Italia poza szlakiem, którzy byli gośćmi ośrodka, bardzo sobie chwali gościnność gospodarzy i niesamowitą wygodę na miejscu. Bardzo fajnie było usłyszeć Klaudię! Rozmowa ciekawa i życiowa! Pozdrawiam bardzo!

    • Magdo bardzo się cieszę, że zawitałaś w moje skromne progi. To co robisz na swoim blogu jest godne pozazdroszczenia i podziwu. Będę stałym bywalcem i mam nadzieję kiedyś uda mi się dotrzeć do Włoch. Wowczas zdobyta u ciebie wiedza niewątpliwie się przyda.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here