Jestem Pucczaninem czy jak to niektórzy lokalesi mawiają “Pucakiem”. Spędziłem w miasteczku ponad 20 lat. Ale oprócz rodziny nic mnie nigdy nie ciągnęło z powrotem do tej jak mawiałem “dziury”.
Z Pucka wyprowadziłem się bardzo wcześnie. Prenieśliśmy się do Wejherowa na robrych kilka lat. W Pucku jednak bywałem niemal co tydzień. By docenić walory mojego miasta musiałem z niego wyjechać na dobre. Nie wyprowadzić się, tylko właśnie wyjechać – tysiąc kilometrów dalej. Od przeszło 5 lat mieszkam na emigracji.

Tym bardziej dzisiaj kiedy wracam do tego urokliwego miasta doceniam jego szczególne walory turystyczne. To miejscowość nadmorska, którą do niedawna omijali turyści. Pucka ma tego pecha, że jest za blisko Władysławowa, do którego ciągną tłumy. Jednak nie wiedzą one, że Puck jest nieoszlifowanym bursztynem na mapie Polski. Sam do niedawna tego nie wiedziałem. Emigracja nauczyła mnie jednak dostrzegać jego piękno (piękno w tym co przynajmniej poczęści utracone).

Zeszłego roku doznałem zauroczenia miejscowością, o której wydawało mi się, ze wiem wszystko. Jadac na urlop z 5cioletnią córką odkryłem moje miasteczko od nowa.

Puck się zmienia.

Myślałem, że zbyt wolno, ale jednak zmiany te są znaczne. Skłamałbym, że widoczne dla mieszkańców, bowiem nie mają oni szansy spojrzeć na miasto z dystansu.

stary port rybacki
Port w Pucku

Kiedy się jednak z niego wyjedzie nawet mikrozmiany wydają się milowymi krokami.
Jeśli ktoś ceni sobie spokój i klimat miałych miasteczek do tego szuka bezpiecznej plaży na urlop z dziećmi to mógłby się przyjemnie zdziwić jak atrakcyjnym miejscem jest Puck.
Do tego piękne prywatne inicjatywy w mieście stanowią kolejne argumenty, żeby je odwiedzić.
Kiedy jechałem do Pucka miałem kilka “must have” na mojej liście. Między innymi odwiedzić pucką hutę szkła Puck Glass. Jest to naprawdę magiczne miejsce. Pełne młodych artystów, dających z siebie wszystko by w tym miejscu stworzyć magiczną atmosferę dawnego już nie uprawianego rzemiosła.
Miejsce to powstało w oparciu o historyczną lokację, w której przed wiekami rzeczywiście mieściła sie huta szkła. Zobaczcie na filmie jak klimatycznie jest w nim dzisiaj.

Zakochałem się we wschodach i zachodach słońca spędzanych samotnie nad Zatoką Pucką. O ile przyjemniej musi tam być we dwoje, jeśli zdecydujecie się wstać o 4-tej nad ranem i wyjść na przeciw słońcu.
Polecam klimatyczne przystanie, gdzie światło wspaniale odbija się od burt jachtów i tafli wody.

rynek pucki nocą

W Pucku można też dobrze zjeść.

Moim ulubionym miejscem i nie mam w tym zadnego interesu, żeby o tym wspomnieć jest Tawerna Strand w porcie jachtowym. Wybornie gotują i serwują zimne bursztynowe trunki.

Na desery chadzaliśmy do Willi Puck, serwującej wyborne naleśniki. Córka parę razy zapomniała się i odezwała się do obsługi po angielsku i o dziwio panie odpowiedziały jej poprawną angielszczyzną. Chwali się, że właściciele lokalnych biznesów otwierają się na świat.

fontanna na rynku w Pucku

Mieszkaliśmy u rodziców w domu na osiedlu, piętnaście minut spacerkiem od plaży. Gdybyście potrzebowali komfortowej miejscówki, piszcie do mnie śmiało.
Pokój w standardzie hotelowym z bezpiecznym parkingiem i swobodnym dostępem do łazienki i pięknego ogrodu.

Zaskoczyło mnie, że miasto oferuje także pewne doznania kulturalne. Nie trafią one w gusta każdego odbiorcy, ale przyjemnie jest posłuchać muzyki nad wodą (nawet jeśli to gra Afromental – “chłopaki” nie gniewajcie się bo nie moja to nuta, ale po 3cim piwie wchodzi całkiem dobrze).

Córa znalazła wspaniałe rozrywki na miejskiej plaży. Zwiedziliśmy także okolicę korzystając z dróg rowerowych, które wygodnie oplatają miasteczko.

Szczerze Was zapraszam do Pucka. Jesli traficie na pogodę, jaką nam było dane zastać w czasie urlopu, to nie pożałujecie wyboru miejsca urlopowego.

Na koniec łyżka dziegciu skierowana do Pani Burmistrz: chodniki dalej są w kiepskim stanie, ciężko przemierzać miasto ciągnąc walizkę.

I kolejna uwaga do restauratorów – byłem w mieście w maju i lipcu. Za pierwszym razem trochę się rozczarowałem. Kiedy już położy się dzieci spać i w końcu chce się wyjść na kolację, większość knajp w mieście jest zamknięta. Potwierdzają to inni znajomi mieszkający w mieście, którzy mają ten sam problem tylko znacznie częsciej odemnie. Może trzeba przełamać te lokalną tradycję zamykania knajp o “10tej”?

Pucczanie, możecie być dumni ze swojego miasta. Do zobaczenia latem.

Zapraszam Was do obejrzenia filmu. NACIŚNIJ TUTAJ

4 COMMENTS

  1. Tak zdecydowanie dla turystow miasto jest cudowne lecz dla mieszkańców juz nie. Robi nam sie pod górkę. Chodniki faktycznie sa w oplakanym stanie. Knajpki tak 10 to ta przyslowiowa godzina i koniec miasto zasypia. Jako mieszkanka mam wrażenie ze robi tu sie na pokaz dla turysty

    • Tak jak napisałem, nabrałem dystansu do miasteczka z którego wyjechałem dopiero kiedy spojrzałem na nie “z boku”. Oczywiście kiedy mieszkałem w Pucku doskwierały mi codziennie problemy komunikacyjne, ignorancja władz i straży miejskiej wobec problemów mieszkańców i wiele innych tematów. Opuściłem miasteczko 12 lat temu. Wiem, że dzisiaj nie chciałbym do niego wrócić na stałe, ale przyjemnie się powraca. Kibicuję mu z całego serca.

  2. Fajny filmik Kordian ;). Dokładnie tak to jest – gardzimy tymi miejscami z dzieciństwa w naszej ojczyźnie, bo człowiek pod wpływem zwinklowanych mediów bądź opowieści znajomych stwarza sobie obraz “zachodu” jako raju na ziemi. Niestety po pierwszym zachłyśnięciu emigracyjnym przychodzi ta refleksja i morał życiowy, że jednak to często tym angolom, niemcom lub szwedom słoma z butów wystaje, a przereklamowane miasta nie umywają się do tych polskich – klimatycznych perełek z duszą. Mija już mój 13 rok na obczyźnie i myślę ze wiem co mówię 😉

    • Piotrze jak widzę, każdy ma własne spojrzenie na ten sam temat. Masz wiele racji chociaż nie wyjeżdżałem z Polski szukać “raju na ziemi”. Ale o tym będzie niedługo obszerny post na blogu. Dzięki za komentarz.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here