Szkocja oczami polskiego przewodnika z Glasgow

Do Szkocji wybieraliśmy się jak sójki za morze. Zeszło nam całe pięć lat i muszę powiedzieć, że był to czas bezpowrotnie stracony. Kto bowiem raz dotrze na Szkocję ten będzie tam wracał o każdej porze roku.

Jak mówił nasz przewodnik “Szkocja mieni się wszystkimi kolorami przez cały rok: wczesną wiosną mieni się świeża zielenią traw na stokach gór, nieco później zaskakuje feerią barw drobnego kwiecia by za chwilę błysnąć pełną paletą rododendronów wielkich jak baobaby. Później złoci się kolorami jesieni by w końcu skrzyć się srebrem potoków i bolącą w oczy bielą śnieżnych grani.”

My trafiliśmy do Szkocji na początku maja i od razu zakochaliśmy się w tej przepięknej krainie. Po całym dniu jazdy z przerwami na zachwycanie się widokami, wieczorem dotarliśmy do domu przyjaciół w Glasgow, by w sobotę rano pojechać w wysokie góry i nad fantastyczne okalane przez nie jeziora.

Szkockie Loch'y

Planując wyprawę do Szkocji warto wziąć pod uwagę kilka istotnych kwestii.

Mieszkając na Wyspach Brytyjskich warto pojechać samochodem, pomimo odległości jaką zapewne przyjdzie Wam pokonać to najwygodniejszy środek transportu po Szkocji. Jeśli lecicie do Szkocji samolotem wówczas nieodzowne będzie wynajęcie samochodu z wypożyczalni, chociaż po naszej wyprawie możemy śmiało powiedzieć, że najwygodniej jest skorzystać z oferty zmotoryzowanego przewodnika. To właśnie dzięki niemu zwiedza się Szkocję najszybciej i najefektywniej. Nasz przewodnik zdobył kwalifikacje na uniwersytecie w Szkocji. Świadczy również usługi transportowe, na terenie całego kraju. Sprawnie przemierza wąskie ścieżki i zna drogi, w które samemu lepiej się nie zapuszczać. To także fascynat Szkocji i wykwalifikowany przewodnik dzięki temu udało nam się zobaczyć ciekawe miejsca w szybkim tempie jakiego wymagał nasz krótki pobyt. Mieliśmy bowiem jedynie 2 dni na zwiedzanie Highland’ów.

Kolejnym aspektem jaki należy wziąć pod uwagę planując wyprawę to szkocka pogoda. Szkocja to góry, a te bywają kapryśne. O ile na południu Wielkiej Brytanii bywają długie okresy upałów, o tyle słoneczna pogoda w Szkocji przed dłużej niż dwa, trzy dni zdarza się nieczęsto. Uwzględnijcie to w swoim ekwipunku.

Musicie też wiedzieć, że w ostępach Szkocji wszędzie jest najzwyczajniej bardzo daleko. Przemierzając Szkocję korzystajcie z każdej mijanej stacji benzynowej i toalety. Brzmi śmiesznie, ale to tylko dobra rada. Jeśli zapuścicie się w dzikie ostępy, w których o ile można sobie jeszcze “siknąć pod krzaczkiem”, o tyle zatankować już niekoniecznie. Nawet jeśli google map podaje, że kolejna najbliższa stacja paliw jest za kolejne 30 mil to nie macie gwarancji, że będzie działać.

Nie będę nawet udawać, że poznaliśmy Szkocję. Jak powiedział Krzysztof (przewodnik) “liznęliśmy dopiero wierzchołka góry lodowej”. To co jednak robi największe wrażenie to dzika natura i żywioły, których można dotknąć i poczuć na własnej skórze. Spadające z gór rwące strugi srebrzystej, lodowatej wody, wiejący niemal bez przerwy wiatr i w głębokich cichych dolinach i wąwozach wspaniale piekące słońce.

Pomimo iż Krzysztof twierdzi, że w Szkocji słońca nie ma to nas nie zawiodło przez całe trzy dni naszego pobytu. Pod fotografiami zamieszczam szczątkowe opisy miejsc, które przedstawiają. Udało nam się także odwiedzić destylarnię whisky i wziąć udział w koncercie na żywo zespołu szkockich dudziarzy.

Naciśnij play żeby posłuchać jak grają Maybole Pipe Band

Kiedy ze strony przewodnika padło pytanie jakie muzea chcemy zwiedzić, jedynie destylarnia whisky była obiektem moich zainteresowań. Krzysztof zabrał nas do destylarni Auchentoshan. LINK TUTAJ
Jak się okazało, nasz przewodnik zna proces destylacji na tyle dobrze, że z powodzeniem wyręczał w opowiadaniu pracowników destylarni. Taki przewodnik to prawdziwy skarb Szkocji.
Destylarnia Auchentoshan oferuje zwiedzanie w kilku pakietach. Od krótkiej godzinnej wizyty w cenie 10 funtów do wariacji z degustacjami różnych gatunków trunków na różnym etapie leżakowania. Jest to prawdopodobnie jedyna destylarnia w Szkocji, w której destyluje się whisky trzykrotnie.

Język szkocki

To odmiana jednego z języków celtyckich, który jest oficjalnie językiem urzędowym w Szkocji. Wywodzi się on bezpośrednio z języka Irlandzkiego i przypomina nieco język Norweski wymieszany z Angielskim. Nie mogliśmy się nadziwić jak melodyjny i inny jest to język do obowiązującego na południu Anglii. Pomimo, iż pojedyncze słowa są zrozumiałe i kiedy mieszkańcy Szkocji chcą być zrozumiani mówią językiem angielskim to akcent lokalny, którego nie sposób się wyzbyć mówiąc po angielsku sprawia, że potrzebny jest tłumacz. Tutaj też przydawał się nasz przewodnik. Pomimo iż wydaje się, że w Szkocji po szkocku mówią wszyscy to musicie wiedzieć, że tak naprawdę czystym językiem gaelickim  potrafi posługiwać się zaledwie kilka procent ludności Szkocji. Jest podobnie jak z językiem śląskim czy kaszubskim w Polsce. Pomimo iż odnotowano zwiększoną popularność uczenia się języków lokalnych to wiąże się to z moda i lokalnym patriotyzmem. Tutaj możecie posłuchać standup’u w języku Szkockim:) Ciekawe ile zrozumiecie.

Trzy słowa w języku Szkockim, jakich należy się nauczyć przemierzając tą krainę: loch, beinn, gleann (jezioro, góra i dolina) bowiem wszędzie spotykacie je na przydrożnych tablicach. I chociaż w języku gaelickim pisze się je inaczej to ich uwspółcześniona wersja brzmi: loch, ben i glen. Najczęściej też góry, doliny noszą właśnie te same nazwy co leżące wśród nich jeziora. Przykład: Loch Lomond, Ben Lomond lub Ben Nevis, Glen Nevis.

Pierwsza fotografia przedstawia zamek Kilchurn – dawną siedzibą klanu Campbells z 1449 roku. To klan, który wymordował pod Glencoe klan MacDonald’s. W zamku Kilchurn stacjonowały wojska szkotów, którzy popierali koronę angielską. Zamek był ufundowany przez króla Anglii w nagrodę za lojalność rodziny Campbells. Zamek Kilchurn mieścił kilkuset żołnierzy rozmieszczonych w koszarach na pięciu – sześciu piętrach. Otoczony mokradłami i wysokimi (jak na wyspę) górami stanowił trudną do zdobycia twierdzę. Wroga widać było na równinie z dużej odległości. Ciekawostką dla zwiedzających są umieszczone w ukrytych miejscach wyryte w kamieniu masońskie znaki.

Tradycyjne potrawy Szkockie

Nie byłbym sobą gdybym nie skusił się na tradycyjne potrawy serwowane przez lokallesów. Przy czym jak powiedział nasz przewodnik trzeba naprawdę znać miejsca, żeby spróbować potraw gotowanych zgodnie z tradycyjną recepturą.

Najbardziej polecane przez niego były zupa Cullen Skink. Jej smak jednak zaskakuje. Jest to zupa gotowana na bazie wędzonej ryby (najczęściej Łupacza), ziemniaków i cebuli. Doprawiona śmietaną lub kwaśnym mlekiem. Prawda że receptura przypomina barszcz biały? Jednak smakuje niepowtarzalnie!

Kolejną potrawą jakiej dzięki naszemu przewodnikowi posmakowaliśmy był Haggis. I znowu nasuwa się skojarzenie z polską potrawą serwowaną między innymi w Zachodnio-Pomorskiem zwanej “kiszką”. Zapewniam jednak, że tylko wygląd nieco ją przypomina. Haggis to podroby jagnięce lub cielęce gotowane powoli w żołądku tegoż zwierzęcia (najczęściej owcy) z dodatkiem cebuli i dużej ilości ziół. Opis może nieco odstraszać jednak potrawa zaskakuje delikatnością.

Scotch Pie i zupa Scotch Broth to rozpowszechnione już w całej Wielkiej Brytanii potrawy kuchni szkockiej. Zupa mogłaby uchodzić za krupnik gdyby nie to, że gotuje się ją na baraninie (karku lub głowiźnie) z dużą ilością warzyw i kaszy jaglanej lub jęczmiennej.

Scotch Pie jak wiele innych “brytyjskich” dań podawany jest w cieście. Jest to danie typu “stew” (długo duszony gulasz) z dużymi kawałami mięsa baraniego lub mięsem baranim mielonym tzw. mince meat. Gotowany w gęstym “gravy” czyli ciemnym sosem czasami z kawałkami ziemniaków. Jak pracowałem na angielskiej kuchni to gotowaliśmy go mniej więcej wg tej receptury: SCOTCH PIE PRZEPIS. Polecam – zarówno forma podania dania jak i jego walory smakowe są niespotykane w innych stronach Europy.

Recenzja Szkocji, którą napisała niedawno moja znajoma Natalia po wizycie:
“Zachwyca ogromem piękna i prostoty! Co mnie najbardziej urzekło…? Natura-powaliła mnie na kolana, bo jej nikt nie ograbił, nie zaśmiecił, nie przerobił, nie zaprzedał dla własnego interesu… Próżno szukać tu naprędce skleconych, sezonowych budek z kebabem, tandetnych stoisk z okularami i oscypkiem, automatów z chińskimi zabawkami dla dzieci… Próżno szukać nachalnych, mających za wszelką cenę przykuć uwagę reklam sklepów, hotelów czy restauracji… a jakoś nie miałam problemów z ich znalezieniem… Po prostu nikt nie odwraca na siłę uwagi od tego co najistotniejsze i najpotężniejsze-przyrody! Szkoci potrafią ją eksponować minimalnymi środkami, bo doskanale wiedzą, że sama się obroni. Oczywiście, że są ludzie na których nie zrobią wrażenia zapierające dech w piersiach widoki, stada owiec z małymi owieczkami, szkockie włochate krowy i całe łąki usłane kwiatami i ziołami. Nie wszyscy będą się dobrze czuli z dala od natłoku ludzi, przedmiotów i myśli, w przestrzeni, która zdaje się nie mieć końca. Nie wszyscy odkryją, jak człowiek jest mały i słaby w obliczu potęgi natury. I dobrze-pięknie się różnimy (i przy okazji nie trzeba nigdzie czekać w kolejkach). Ja się odnalazłam i zachwycałam nieustannie Jakaś malutka część mojego serca bije od teraz „po szkocku”-nieśpiesznie i trochę staroświecko.
Baterie naładowane, moja dusza i ciało zostały solidnie nakarmione, dosłownie i w przenośni. Podróże kształcą, chociaż dla mnie w podróżowaniu, póki co, najwspanialsze jest odbieranie lekcji o sobie samej☺️”

Kilka dodatkowych ciekawostek z wycieczki po Szkocji zaserwowanych nam po drodze przez naszego przewodnika:

  1. Czy w Szkocji są dzikie kozy – dzikie kozy występują tylko w kilku miejscach Szkocji, to są dzikie kozy, których stada mają początek jakieś trzysta lat temu kiedy Szkoci masowo emigrowali do Ameryki. Wówczas to stada oswojonych kóz zostały porzucone przez kolonistów wsiadających na statki do Nowej Ziemi (północna Ameryka, Nowa Zelandia, Australia).
  2. Całą Szkocję wiele lat temu obsadzono cebulkami żonkili, które dzisiaj rozprzestrzaniają się same. Pomysłodawcy akcji sadzenia żonkili mieli na celu “sprowadzić słonce do Szkocji”.
  3. Lasy w Szkocji nie są sprzątane po wycince. Dlatego co kawałek rozpościerają się jak leśne ścierniska pozostałe po wycince obsadzone pniakami tereny. Las po wycince poddany jest procesowi naturalnej biodegradacji. W Polsce lasy się sprząta po wycince i nasadza nowe drzewa gdyż nasze lasy są bardziej zagrożone pożarami niż lasy w Szkocji. W Szkocji ściółka leśna niemal nigdy nie wysycha ze względu na częstotliwość opadów i skalne podłoże które nie przyjmuje wody.
  4. Prawo w Wielkiej Brytanii dopuszcza rozsypanie pośmiertne prochów więc szkockie góry są często świadkami takich mniej konwencjonalnych pogrzebów. Wówczas na pamiątke tego wydarzenia oprawia się w skale pamiątkową tabliczkę. Nie są one wielkie jak pomniki na polskich cmentarzach tylko w sposób nienahalny wkomponowywane w otoczenie (ta którą widzicie na zdjęciu poniżej miałą około formatu a6). Będąc w górach z naszym przewodnikiem trafiliśmy właśnie na taki pogrzeb. Darujcie, że ze względu na charakter uroczystości nie podzielę się zrobioną z niej fotografią. Nie była to bynajmniej smutna uroczystość. Przy dźwiękach tradycyjnej szkockiej muzyce spotkali się w fenomenalnym miejscu członkowie rodziny i przyjaciele zmarłego. Pomimo okoliczności raczej dzielili się pozytywną energią i miłym słowem wspominali zmarłego. Nie widziałem łez a uśmiechy. Być może łatwiej o uśmiech w tak malowniczym miejscu jakie widzicie poniżej. Tabliczka nie dotyczy tej uroczystości, ale takie właśnie się tam oprawia w skale.

Przydatne linki:

Polski przewodnik po Szkocji Krzysztof Trybek

Szkocki.plgenialna biblioteka wiedzy o Szkocji – dużo tipsów i ciekawych opisów. Dzielę się z Wami tym linkiem bowiem uważam, że taka wiedza nie może się zmarnować.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here