Angielska pogoda… to nie przeszkoda a wymówka, jednak nie dla nas. Zwiedź zimowe Chelsea z nami.

Pojechałem do Londynu by ponownie się nim zmęczyć.
Lubię dozować sobie Londyn łyżeczką. Mam tam wielu znajomych, którzy w przeciwieństwie do mnie żyją miastem i „City” zdaje się płynąć w ich żyłach.

Naszym miastem w Polsce od zawsze był Wrocław. No moze jeszcze trochę Gdańsk. Gdańsk z racji miejsca zamieszkania, Wrocław bo wszystko co piękne zaczęło się właśnie tam. Nigdy nie odnalazłem w sobie sentymentu do Warszawy, pomimo kilku wizyt w stolicy. Być może nie miałem dobrego przewodnika po mieście.

W Anglii to jest zdecydowanie bardziej lubię Cambridge niż Londyn. Widocznie jestem prowincjuszem 🙂 Na początku mojego pobytu w UK w Londynie bywałem dość często (po kilka razy w tygodniu). Wówczas najomi z Londynu pokazali mi go z kilku różnych stron. Do dzisiaj dozują mi „Capital” małymi porcjami. Również i tym razem.

Smutny Londyn

Lubię odwiedzać Stolicę z różnymi ludźmi bo każdy zna miasto z innej strony, pokonuje ulice “po swojemu”.
Na dzisiejszy wypad namówił mnie kolega. Żył w Londynie kilka dobrych lat. Teraz jeździ do stolicy UK z licznymi dostawami jako kierowca wielotonowej ciężarówki. Zaoferował, że “przeciągnie” mnie dzisiaj po swoich ulubionych zakątkach miasta.

Pogoda była kiepska, więc wyprawę pocięliśmy sobie licznymi przerwami na kawę, kanapki, piwo. Był też czas na nakarmienie oczu “ładnymi” ludźmi. Londyn dla fotografa jest gratką estetyczną. Architektura cieszy oko równie bardzo jak pięknie ubrani ludzie. Moda epatuje i zalewa ulice. W przeciwieństwie do małych miasteczek, do których przywykłem na co dzień i w których ludzie ubierają się mniej ciekawie.

Smutny Londyn

Smutny Londyn

Smutny Londyn

Spacerem przez Chelsea

Na dzisiejszą marszrutę wytypowaliśmy zgodnie miejsca, w których nie ma za wielu turystów. Poza krótką przesiadką i wizytą w China Town (na szybki obiad) większość czasu spędziliśmy w Chelsea. Tam mnie jeszcze wcześniej nikt nie zaprowadził.

Smutny Londyn

Barki na Tamizie

Zimowe Chelsea – dzielnica Londynu znana mi głównie z lokalizacji słynnego stadionu oraz najwyższych w Londynie cen nieruchomości nie zawiodła naszej potrzeby obcowania z luksusem i ciekawymi widokami.
Z założenia mieliśmy się dzisiaj “nałazić”. Wysiedliśmy na South Kensington i obraliśmy kierunek marszu – Tamiza.
Mniej – więcej po czterdziestu minutach dynamicznego spaceru dotarliśmy do nabrzeży. Turystów jak na lekarstwo, więc najważniejszy z zamierzonych celów został osiągnięty. Był czas na rozmowę i fotografię.

Nad rzeką odnaleźliśmy osadę barek rzecznych. Ciekawym jest, jak bardzo można przywyknąć do pewnych niewygód dla zalet życia na wodzie.

Barki na Tamizie

Barki na Tamizie

Barki na Tamizie

Nacieszcie oczy dzisiejszymi leniwymi widokami Tamizy skąpanej w świetle słońca sączącego się przez zawiesiste chmury. Nie dotarliśmy do stadionu, który odwiedzałem już wcześniej, ale za to obejrzeliśmy sobie z bliska dawną elektrownię – dzisiaj przebudowywaną na luksusowe centrum biurowo mieszkalne. Nawet zimowe Chelsea nie jest, aż tak ponure by nie zachwycić miejscami takimi jak to.

Jeśli dysponujecie paroma luźnymi milionami funtów w skarpecie i mielibyście ochotę kupić sobie mieszkanie w luksusowej części stolicy UK to możecie mi wierzyć – chcielibyście tu zamieszkać.

Czy wiedzieliście, że skrzynki pocztowe Royal Mail noszą oznaczenia monarchy panującego w momencie ich instalacji.

Barki na Tamizie

Popołudnie spędziliśmy resetując zwoje w Chelsea Physic Garden. To ogród botaniczny w typowym angielskim stylu. Jeśli lubisz ciekawe nasadzenia roślin to nacieszysz tam swoje oczy. Będąc raczej botanicznym ignorantem, który nie specjalnie zapamiętuje nazwy roślin (pomimo iż od zawsze próbowano nieskutecznie szczepić we mnie miłość do botaniki) odnalazłem tam spokój i ciekawe plenery. Wrócę tu w lepszą pogodę z kocem, książką i piknikowym koszykiem (no dobra plecakiem).

Barki na Tamizie

Barki na Tamizie

Puby w UK były oznaczane herbami by niepiśmiennym obywatelom łatwiej było odnaleźć pub, w którym umówili się na spotkanie.

Z czego jeszcze słynie zimowe Chelsea?

Poza klubem football’owym dzielnica słynie z popularnych elitarnych klubów i pubów. Jednym z najbardziej znanych jest Club Jazzowy “606” w którym odbywają się koncerty muzyki na żywo. Kameralne miejsce okryte dobrą sławą.

Przydatne linki:

606 Club w Chelsea

Physic Garden

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here